Miałem coś podobnego w domu rodzinnym, w kuchni, gdzie jadło się śniadania, obiady, kolacje. Była drobna szarpanina z siostrą, żeby siedzieć naprzeciw makatki. Granatową nicią było wyhaftowane „Smaczne dania na obiad, kolację i śniadania”.
Właściwie każdy posiłek zaczynał się od modlitwy i powtarzania w głowie słów z makatki. Spojrzenie było dociekliwe z powodu sylwetki wyhaftowanej gospodyni. Nie była podobna ani do mamy, ani do ciotki, mojej matki chrzestnej, o babci nie wspominając. Była przede wszystkim młodsza i miała bardzo interesujący biust oraz uśmiech, warkocz, bluzeczkę, fartuszek, a w dłoniach trzymała miskę. Wszystko to było zaznaczone granatową nitką, granatowa była też lamówka. Skąd to się wzięło?
Według wiedzy pozyskanej podczas wędrówek po muzeach wsi, skansenach a także z opowieści pasjonatów staroci płócienne makatki wywodzą się z Niemiec i Holandii. Moda na przystrajanie nimi, głównie kuchni w domach robotniczych, mieszczańskich, a w końcu i wiejskich, rozpoczęła się po 1914 r. i trwała do lat 80. XX w. Ciekawa rzecz – I wojna światowa nabierała nowego wymiaru walki, a w mieszkaniach miast i miasteczek, w gospodarstwach wiejskich zachęta do konsumpcji smakowitych dań.
Obrazkowy świat makatek,
bogaty w rozmaite hasła, aforyzmy niósł – a jakże – rozmaite treści: objawienia, zachęty, przestrogi, życzenia, ale też codzienność postępowania, rodzinnego współżycia. Prezentacja, a może i przypomnienie co było treścią naszego życia zaczniemy od:
*Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje
*Nie mów nikomu, co się dzieje w moim domu
*Płacze i jęki to Polaków wdzięki
*Miłość i zgoda domu ozdoba
*Nigdy nie zawadzi jak głupi mądremu doradzi
*Ile zjesz, to zjesz, ale jedz wszystko
*Piękne ręce, twarz wesoła sieją szczęście dookoła
*Smaczna potrawa to moja zasada
*Soli i chleba w kuchni potrzeba
O roli gospodyni znajdziemy najwięcej mądrości, opisów, wyznań, porad, propozycji, niekiedy matrymonialnych:
*Ja cię kocham, a ty śpisz
*Mała kuchareczka zwinna jak laleczka
*Dobra gospodyni dom wesołym czyni
*Gdzie dobra gospodyni warzy, tam się dobrze darzy
*Jak żona gotuje, mężowi obiad smakuje
*Dobrej gospodyni ciasto w rękach rośnie
*Gdy kucharz z kucharką gotuje, wszystkim dobrze smakuje
*Gdy żona smacznie gotuje, drogę do serca męża znajduje
*Gotuj dobrze – nie żartuję – potem z tobą poflirtuję
*Te piękne kwiatki są dla mej matki
Dodajmy, że powstawały także rękodzieła o charakterze edukacyjnym, na przykład:
*Zimna woda zdrowia doda
*Czystość jest zaletą gosposi
Tematyka religijna także była obecna w kuchni:
*Boże błogosław dom
*Czuwaj nade mną o dobry Aniele, bo niebezpieczeństw grozi mi wiele
*Szczęść Boże
Wyszywano na nich gołębie pokoju, anioły, postacie biblijne.
Jak to wszystko powstawało?
Najpierw projekt był rysowany, najczęściej na bawełnianej tkaninie. Początkowo haftowano przyrodę: kwiaty, zwierzęta, ludzi potem tzw. złote myśli, maksymy, powiedzenia, sentencje, porzekadła, które weszły do codziennego języka. Co ciekawe – projekt tworzenia makatek powstał w miastach, w domach mieszczańskich, dopiero później makatki haftowane trafiły na wieś. Pojawiły się także makatki bez sentencji – ważniejsza była fabuła.
Dodać koniecznie wypada, że makatki cieszyły się dużą popularnością w czasach PRL-u, z czasem uznano je za relikt przeszłości i wyraz kiczu. W konsekwencji zaczęły znikać z naszych domów.
O codziennym znaczeniu makatek
Makatki nie były jedynie dekoracją. Towarzyszyły codziennym czynnościom, wisiały nad stołem, kredensem albo kuchenną ławą i stawały się niemal częścią rodzinnego rytuału. Dzieci znały napisy na pamięć, dorośli przestawali je zauważać, ale mimo to sentencje te powoli wchodziły do domowego języka i obyczaju.
O kobietach, które je haftowały
Warto też pamiętać, że za każdą makatką stała czyjaś praca. Haftowanie wymagało cierpliwości, dokładności i czasu, którego gospodyniom domowym przecież nie zbywało. Było więc nie tylko zajęciem praktycznym czy dekoracyjnym, lecz także formą własnej twórczości – jednym z niewielu sposobów, by zaznaczyć w domu swój gust, poczucie humoru i osobowość.
O języku makatek
Ciekawy jest również język tych napisów. Był prosty, rytmiczny, łatwy do zapamiętania, często rymowany. Dziś niektóre sentencje brzmią naiwnie albo zabawnie, ale kiedyś pełniły rolę domowych drogowskazów – mówiły, jak żyć, jak prowadzić dom, jak odnosić się do małżonka, dzieci i gości.
O zmianie obyczajów
Wiele haseł pokazuje też, jak bardzo zmieniły się role rodzinne. Gospodyni miała być pracowita, pogodna, czysta i dobrze gotować, a mąż – zadowolony i najedzony. Dziś czytamy te zdania często z uśmiechem, czasem z ironią, ale właśnie dlatego makatki są tak ciekawym świadectwem epoki.
O współczesnym powrocie makatek
Co ciekawe, makatki wracają dziś do łask. Pojawiają się na targach staroci, w muzeach, prywatnych kolekcjach, a nawet we współczesnych wnętrzach urządzanych z przymrużeniem oka. To, co jeszcze niedawno uważano za kicz, dziś bywa traktowane jako przedmiot z duszą i nośnik rodzinnej pamięci.
O pamięci rodzinnego domu
Może właśnie dlatego po latach tak łatwo wracamy do jednej konkretnej makatki z dzieciństwa. Nie pamiętamy już wszystkich obiadów ani wszystkich rozmów przy stole, ale pamiętamy napis, kolor nici, miejsce na ścianie i to, kto siedział naprzeciwko. Makatka staje się wtedy nie tyle przedmiotem, ile fragmentem własnej biografii.
Maksymy czy porzekadła, ściągnięte z makietek, stały się również przedmiotem żartów, scenek kabaretowych. Co można zrobić z kilku fraz? Oto kontaminacja jest wyjątkowa:
Kto rano wstaje, ten leje jak wół do karety....
Oprac. Bogumił Drogorób
Fot. Makatka i fot – ze zbiorów Barbary Ottki

Napisz komentarz
Komentarze