Pojawiły się w Sali Wielkiej Pałacu Anny Wazówny. Zorganizowały sobie „Bal przebierańców”, przez „pączkowanie”. Taka ich natura – panie wolą bawić się, bo to najlepsza terapia. Rozmowy o swoich przypadłościach są zakazane!
Jest wiele okazji w roku, gdy członkinie brodnickiego stowarzyszenia „Od Nowa”, spotykają się na okolicznościowych zebraniach, obowiązkowo z ciastkiem i kawą, na gimnastyce, na zajęciach tanecznych, na wyjazdach tygodniowych nad morze bądź w góry, nad jezioro. Lubią być ze sobą, dla nich to najlepsza terapia, gwarancja żywotności. Z zainteresowaniem słuchają wykładowców podczas takich spotkań – z psychologami, lekarzami, prawnikami, policjantami. Wiedzą więcej o życiu, unikają codziennych, rozmaitych pułapek, zagrożeń...
W „Tłusty Czwartek” w Pałacu Anny Wazówny pojawił się korowód wyjątkowych postaci. Była więc żona szejka z Dubaju, był Zorro w czarnym kapeluszu, z czarną maską, czarny koń został na śniegu, przed pałacem, pojawiła się piękna Holenderka – gospodyni z Amsterdamu w drewnianych chodakach, ale bez tulipanów, hrabina była z wachlarzem, papierosem w długiej fifce, w błyszczącej, zalotnej sukni z frędzlami, bez prezentu przyszedł mały elf, Jagna z „Chłopów” była bez Antka, góralka Halka pojawiła się w serdaku góralskim i bluzce kaszubskiej, nie zabrakło panny młodej z welonem, w księżniczce na ziarnku grochu rozpoznaliśmy bliską krewną Anny Wazówny, dlatego też w pałacu czuła się jak u siebie w domu, Kleopatra piękniejsza od Lizy Taylor, ale bez Richarda Burtona, królowa jednej nocy pokazała się w koronie, natomiast piosenkarka w kapeluszu, śpiewająca Jamajkę z zespołem z Dąbrowy Górniczej.
Bawiono się przy muzyce zespołu brodnickiego „Bis” z Piotrem Kosmalą i jego żoną Grażynką na czele.
Duży dystans do siebie, swoich codziennych spraw, autoironia – to także recepta na życie.
Reklama

Reklama
Reklama
Reklama
Napisz komentarz
Komentarze