Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 00:08
Reklama

Na turystycznym szlaku

Na turystycznym szlaku

Można tam pojechać o każdej porze roku. Z Brodnicy ruszamy na południe, mijamy Rypin i kierujemy się na Sierpc. Nie dojeżdżając do miasta jedziemy w prawo dwa, może trzy kilometry. Skręcamy w lewo i już jesteśmy przed bramą skansenu – Muzeum Wsi Mazowieckiej.

Na styku rzek Sierpienicy i Skrwy zaczynamy spacer będący swego rodzaju podróżą do przeszłości. Mazowiecka wieś sąsiaduje z Ziemią Chełmińską i Dobrzyńską od zachodu, od wschodu z Mazurami. Duże koło można zatoczyć.
Skansen, o czym przekonuje informacja na tablicy przy ścieżce dla zwiedzających, interesuje nie tylko zwykłych pasjonatów historii, etnografów, ale także filmowców. Artystów kina i filmów telewizyjnych. Zaciekawienie – kto tam był? Jako pierwszy pojawił się Krzysztof Zanussi „Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest” (1988), a po nim Andrzej Kostenko „Kapitan Conrad” (1989), Rolf Sch
übel (Niemcy) „Tęsknota Waleriana Wróbla za domem rodzinnym” (1990), Juliusz Machulski „Szwadron” (1991), Jerzy Hoffmann „Ogniem i mieczem” (1997/98), Andrzej Wajda „Pan Tadeusz” (1998), Wojciech Rawecki „Hej, szable w dłoń” (1999), Leszek Wosiewicz „Przeprowadzki” (2000), Mirosław Bork, Małgorzata Bucka „Złoto carów” (2000), Jonathan Hacker „Przez piekło dla Hitlera” (2003), Jerzy Zalewski „Historia Roja” (2010), Zbigniew Lesień „Wesele w kurnej chacie” (2016), Piotr Trzaskalski, Michał Rogalski, Piotr Śliskowski „Stulecie Winnych” (2018/2020). Niezła plejada artystyczna, wyjątkowa twórczość, zapewne nie ostatnia w plenerach wsi mazowieckiej.

Wszystkie drogi
prowadzą do karczmy „Pohulanka” - zabytku architektury wiejskiej z XVIII w. - która w filmie Andrzeja Wajdy zamieniona została w karczmę Jankiela. Co więcej, pierwszy klaps filmowy na planie „Pana Tadeusza” padł w tej właśnie karczmie. Wchodzimy więc do „Pohulanki”, bo jest tam chleb żytni, siedmiokilogramowy. Żeby potencjalny nabywca nie musiał wracać do domu z takim bagażem, na dodatek zapraszając przygodnie spotkanych i sąsiadów na kolację, jest do przyjęcia połowa potężnego bochna, a nawet jedna czwarta. Ale kto ćwiartki nie udźwignie jest jeszcze 1/8 chleba. Jest wreszcie, oczywiście, jeszcze jedno wyjście – pajda chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem. Ceny bardzo przystępne.

Do kościoła
pewnie pójść wypada, jest niedziela, może będzie nabożeństwo? Nie będzie. Drewniana świątynia, z drewnianą stojącą obok wieżą, jest wyłącznie obiektem do zwiedzania. Nabożeństwa odbywały się w tym kościele we wsi Drążdżewo, skąd zabytek drewnianej architektury sakralnej pochodzi. Świątynię zbudowano w drugiej połowie XVIII w. a fundatorem była rodzina Krasińskich
 z biskupem Janem Chryzostomem Krasińskim na czele. W pierwszym okresie funkcjonowała jako kaplica myśliwska.

Ze wsi Rzeszotary Zawady
przeniesiono do skansenu zagrodę z wnętrzem chałupy. Jest i druga zagroda ze wsi Rzeszotary, tym razem chodzi o Rzeszotary Chwały. Tamże zobaczymy wnętrze chałupy od strony podwórka. Do tych wsi dołączają geograficznie Rempin, Izdebno Kościelne, Czermno, Ostrów, Dzierżążnia, Ligówko, Jonne, Rębowo, Słupia, Uniszki Zawadzkie, Drwały. Wszędzie znajdziemy oryginalne wyposażenie.
Rozwieszone na podwórzu pranie, to nie żadna zmyłka! Jest wanna, jest tara albo tarka, jest mydło i ręcznik do wyprania. Gospodyni pyta czy sobie poradzę. Oczywiście, pranie na tarce to wspomnienie dzieciństwa. Prała matka, prała babcia, prała ciotka, prałem i ja, osobiście, raniąc sobie palce. Ale technikę znam. I mydło z tamtych czasów – najpierw było to tzw. szare mydło, potem wszedł jeleń. A z tarki została „Złota Tarka”, impreza jazzowa w Iławie, a bez złotej
w Warszawie i innych kątach kraju. Się gra, a nie pierze!!!
Piorę i noszę wodę ze studni, dwa wiadra na nosidłach. Siudy, szundy, koromysło – te nazwy chodzą do dziś w różnych regionach. Na Mazowszu nosidła.

W jednej z chałup rządzi pan Tomasz,
z zawodu szewc. Miał warsztat w Sierpcu, jest teraz na emeryturze. W skansenie pracuje i opowiada, a gawędziarz z niego przedni. Ma wszystko, co potrzeba do naprawy butów, z zydelkiem i drewnianymi prawidłami sprężynującymi włącznie. Kopyto, tarniki, młotki, fleki, szpilorki, szpikulce, szydło, dratwa, gwoździe drewniane, fleki z bolcem, blaszki pod obcasy, raszple, cęgi, drewniaki, szczypce, kowadło... Półbuty męskie na sznurowadła i oficerki też. I wiele innych typów.  Pan Tomasz nie tylko jest mistrzem w swoim fachu, jest także pasjonatem harmonijki! Przypadek sprawia, że  trakcie rozmowy dzwoni mój telefon. Nie tyle dzwoni, co melodyjką informuje, że trzeba odebrać. Melodyjka zaskakuje szewca – to solówka wstępna do „Polskiego bluesa” Sławka Wierzcholskiego. Przecież to blues, mówi szewc, choć tytułu utworu nie znam. Chwila moment, chwila moment, daje znak, żeby nie wędrować ku wiatrakowi, bo on tu jeszcze coś ma. Wyciąga harmonijkę ustną, organki firmy Hohner. Wszystko zapakowane w specjalne pudełko, owinięte flanelą. Siada na zydelku i... do dzieła. „Szła dzieweczka” na początek. Recital w szewskim wydaniu. Mam wrażenie, że solo dla trójki słuchaczy – tylu nas jest -  to spore wyróżnienie. Trafiło się!

Bocian
też pełni swoją rolę. Pracownik skansenu. Klekotem zwraca na siebie uwagę, dumnie się prezentuje do zdjęcia. Nie odleciał do obcych krajów – został jako jedna z ważniejszych postaci tej placówki kulturalnej, obok pań opiekujących się każdą zagrodą, obok młynarzy, na służbie w wiatraku koźlaku, woźnicy powozu, ekip z powozowni, galerii rzeźby, dworu, obok kowala z kuźni. 

Relacja z pobytu w sierpeckim skansenie jest tylko fragmentem tego, co można tam zobaczyć. Gospodarze zapraszają również na wydarzenie „Jesień w skansenie” 4 października od godz. 10.00 do 18.00. 

Tekst i fot. Bogumił Drogorób

Fot. 1 W karczmie „Pohulanka” piękne powitanie wielkim chlebem

Fot. 2 Szewc Tomasz, amator ustnej harmonijki Hohnera



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Hanka Wojciechowska Treść komentarza: Przepis na gęś faszerowaną żurawiną i orzechami. 1 tuszka gęsi ok.2,5 kg 1 pomarańcza, 1 cytryna, 1 łyżka miodu, 2 łyżki oleju rzepakowego, sól i pieprz. do nadzienia: 600 g najlepiej kwaśnych jabłęk,3 duże cebule, 70 g żurawiny, 60 g orzechów ziemnych, pół pęczka świeżej bazylii, 2 łyżki tartej bułki, 3 łyżki oleju rzepakowego, sól, pieprz. Z pomarańczy zetrzeć skórkę ( tylko żółtą część) i odłożyć. Z pomarańczy i cytryny wycisnąć sok, dodać do tego olej, miód, trochę soli i pieprzu i całość dokładnie wymieszać. tak powstałą marynatę odstawić. Tuszkę gęsi oczyścić, umyć i osuszyć. Ułożyć w brytfannie. Startą wcześniej skórkę z pomarańczy wymieszać z łyżeczką oleju i połową łyżeczki soli i tym dokładnie natrzeć gęś z wierzchu. Na patelni rozgrzać 3 łyżki oleju rzepakowego. Cebule pokroić w plastry i przesmażyć na oleju aż się zeszkli, dodać umyte i osuszone listki bazylii, przykryć i dusić ok.2 min. Zdjąć z ognia. Orzechy ziemne utłuc w moździerzu lub rozdrobnić w malakserze, jabłka obrać , pokroić w mniejsze kawałki usuwając gniazda nasienne. Do podsmażonej cebuli z bazylią dodać jabłka, żurawinę, utłuczone orzechy, tartą bułkę i całość dokładnie wymieszać. Nafaszerować gęś, spiąć wykałaczkami i odstawić na 2 - 3 godz. w chłodne miejsce. Odsączyć, wstawić do piekarnika nagrzanego do220 stopni na 20 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i piec kolejne 2 - 2,5 godz. Pozostałość marynaty wymieszać z 200 ml bulionu drobiowego i w trakcie pieczenia co kilkanaście minut smarować tuszkę aby nie wyschła zanadto. Pozostałe dodatki według gustu i uznania. Smacznego. Przepis nadesłała Hanka Wojciechowska tel. 48601146220 Brodnica. email: [email protected] Data dodania komentarza: 19.09.2026, 11:01 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Hanka Wojciechowska Treść komentarza: Przepis na gęś faszerowaną żurawiną i orzechami. 1 tuszka gęsi (2,5 kg) 1 pomarańcza. 1 cytryna, 2 łyżki oleju rzepakowego, 1 łyżka miodu, sól, pieprz. Nadzienie : 60 dkg. kwaśnych jabłek, 3 duże cebule, 7 dkg żurawiny, 6 dkg orzechów ziemnych, pół pęczka świeżej bazylii, 2 łyżki bułki tartej , 3 łyżki oleju rzepakowego ,sól, pieprz. wykonanie. Z pomarańczy zetrzyj skórkę i odłóż. Z pomarańczy i cytryny wyciśnij sok, dodaj olej, miód, trochę soli oraz pieprzu i całość dokładnie wymieszaj. Powstałą marynatę odstaw na później. Tuszkę gęsi oczyść, umyj i dobrze osusz. ułóż w brytfannie. Startą wcześniej skórkę z pomarańczy wymieszaj z połową łyżeczki soli. taką mieszanką za pomocą pędzelka nasmaruj dokładnie gęś z zewnątrz. Teraz przygotuj nadzienie. na patelni rozgrzej trzy łyżki oleju, dodaj cebulę pokrojoną w plastry i przesmaż ją, aż się zeszkli oraz dodaj umyte i osuszone listki bazylii. przykryj i duś całość ok.2 minut, po czym zdejmij z ognia. Orzechy ziemne utłucz w moździerzu lub rozdrobnij w malakserze. Jabłka obierz, pokrój na ćwiartki, usuń gniazda nasienne, a następnie pokrój na mniejsze kawałki. Do podsmażonej cebuli z bazylią dodaj jabłka, żurawinę , utłuczone orzechy i bułkę tartą. Dopraw do smaku solą oraz pieprzem i masę na farsz dokładnie wymieszaj. Nafaszeruj gęś i zepnij wykałaczkami. nasmaruj mięso marynatą i odstaw na 2-3 godz. w chłodne miejsce. Osącz i wstaw na 20 min. do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Kolejne 2 do 2,5 godz. piecz w temperaturze 170 stopni. Pozostałości marynaty można wymieszać z 250 ml bulionu drobiowego i co kilkanaście minut w trakcie pieczenia smarować gęś, by nie obsychała. Dodatki według uznania. Smacznego ! przepis przesyła Hanka Wojciechowska tel. 48601146220 Brodnica e mail: [email protected] Data dodania komentarza: 18.09.2026, 15:33 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Halina Kowalska Treść komentarza: Gęś z pyzami i brukselką. składniki: 1 tuszka gęsi-ok.4,5 kg. sól, pieprz,3 jabłka, 50g płatków migdałowych, na pyzy: 1kg ziemniaków, 2 jajka, sól, szczypta gałki muszkatołowej, 10 dkg mąki, 5 dkg kaszy manny do brukselki: 80 dkg brukselki, 4 łyżki masła, sól, pieprz, gałka muszkatołowa. Sposób przygotowania. umytą gęś natrzeć dokładnie solą i pieprzem. obrane jabłka pokroić w plasterki usuwając nasiona. Na rozgrzanej patelni bez tłuszczu przyrumienić płatki migdałów. Jabłka wymieszane z migdałami umieścić we wnętrzu gęsi. Po włożeniu nadzienia spiąć wykałaczkami. Do brytfanki wlać ok. 300 ml gorącej wody i włożyć gęś tak, aby leżała klatką piersiową do góry. Wstawić gęś do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na jedną godzinę. Następnie wyjąć z pieca i odwrócić gęś. Po dolaniu ok.100 ml gorącej wody wstawić gęś na 2 do 2,5 godziny do piekarnika. na 20 min. przed końcem pieczenia polać ją kilkakrotnie osoloną wodą i piec bez przykrycia. podczas pieczenia przygotować pozostałe składniki dania. umyć ziemniaki i wrzucić je w mundurkach do osolonego wrzątku na ok.25 min. Ugotowane ziemniaki odcedzić i obrać ze skórek. Ubić dokładnie ziemniaki i wymieszać z jajkami , solą, gałką muszkatołową, kaszą i mąką. Wymieszać ciasto, aż uzyska jednolitą i elastyczną konsystencję. Następnie zwilżyć dłonie i uformować ziemniaczane kulki. zagotować wodę z solą i wrzucać pyzy do wrzątku na ok.20 min. Oczyścić brukselki i wrzucić do osolonego wrzątku na ok. 12 min. Następnie odsączyć. Rozpuścić masło w garnku i wrzucić do niego brukselkę. Doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. gotową gęś ułożyć na półmisku w towarzystwie pyz i brukselki. Sos powstały podczas pieczenia gęsi przelać do oddzielnego naczynia i podać razem z daniem głównym. Przepis przesyła Halina Kowalska tel.48503589904 Brodnica [email protected] Data dodania komentarza: 18.09.2026, 14:58 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Pięknie opisane, bo przypomina dawne czasy, gdy jeździło się z tego dworca w cztery strony świata... Tak! Była kasa, ale najważniejsza poczekalnia i to czynna cała dobę... Nie było to miejsce bezdomnych a głównie dla pasażerów... Przez kilka lat jeździłam pośpiesznym Białystok - Wrocław do Poznania i było super! Nikt nie martwił się o bilety, jak teraz a w pociągu nawet drzemka była... a bagaż na swoim miejscu spokojnie czekał... Dobrze, że nastąpi odbudowa tego naprawdę zabytkowego dworca głównego w naszym regionie... Czekam więc też, jak wspomniałeś do tych lat, by "wsiąść do pociągu byle jakiego...", jak w piosence Maryli Rodowicz... i dojechać tam, gdzie by się chciało... Dobrze, że podjąłeś ten temat... Dziękuję...Może wspomnienia przyśpieszą plany? Czytelniczka Super Brodnicy.. Czesława Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:47 Źródło komentarza: Siedząc na peronie Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci
Reklama