Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 listopada 2026 18:24
Reklama

Na turystycznym szlaku

Na turystycznym szlaku

Można tam pojechać o każdej porze roku. Z Brodnicy ruszamy na południe, mijamy Rypin i kierujemy się na Sierpc. Nie dojeżdżając do miasta jedziemy w prawo dwa, może trzy kilometry. Skręcamy w lewo i już jesteśmy przed bramą skansenu – Muzeum Wsi Mazowieckiej.

Na styku rzek Sierpienicy i Skrwy zaczynamy spacer będący swego rodzaju podróżą do przeszłości. Mazowiecka wieś sąsiaduje z Ziemią Chełmińską i Dobrzyńską od zachodu, od wschodu z Mazurami. Duże koło można zatoczyć.
Skansen, o czym przekonuje informacja na tablicy przy ścieżce dla zwiedzających, interesuje nie tylko zwykłych pasjonatów historii, etnografów, ale także filmowców. Artystów kina i filmów telewizyjnych. Zaciekawienie – kto tam był? Jako pierwszy pojawił się Krzysztof Zanussi „Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest” (1988), a po nim Andrzej Kostenko „Kapitan Conrad” (1989), Rolf Sch
übel (Niemcy) „Tęsknota Waleriana Wróbla za domem rodzinnym” (1990), Juliusz Machulski „Szwadron” (1991), Jerzy Hoffmann „Ogniem i mieczem” (1997/98), Andrzej Wajda „Pan Tadeusz” (1998), Wojciech Rawecki „Hej, szable w dłoń” (1999), Leszek Wosiewicz „Przeprowadzki” (2000), Mirosław Bork, Małgorzata Bucka „Złoto carów” (2000), Jonathan Hacker „Przez piekło dla Hitlera” (2003), Jerzy Zalewski „Historia Roja” (2010), Zbigniew Lesień „Wesele w kurnej chacie” (2016), Piotr Trzaskalski, Michał Rogalski, Piotr Śliskowski „Stulecie Winnych” (2018/2020). Niezła plejada artystyczna, wyjątkowa twórczość, zapewne nie ostatnia w plenerach wsi mazowieckiej.

Wszystkie drogi
prowadzą do karczmy „Pohulanka” - zabytku architektury wiejskiej z XVIII w. - która w filmie Andrzeja Wajdy zamieniona została w karczmę Jankiela. Co więcej, pierwszy klaps filmowy na planie „Pana Tadeusza” padł w tej właśnie karczmie. Wchodzimy więc do „Pohulanki”, bo jest tam chleb żytni, siedmiokilogramowy. Żeby potencjalny nabywca nie musiał wracać do domu z takim bagażem, na dodatek zapraszając przygodnie spotkanych i sąsiadów na kolację, jest do przyjęcia połowa potężnego bochna, a nawet jedna czwarta. Ale kto ćwiartki nie udźwignie jest jeszcze 1/8 chleba. Jest wreszcie, oczywiście, jeszcze jedno wyjście – pajda chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem. Ceny bardzo przystępne.

Do kościoła
pewnie pójść wypada, jest niedziela, może będzie nabożeństwo? Nie będzie. Drewniana świątynia, z drewnianą stojącą obok wieżą, jest wyłącznie obiektem do zwiedzania. Nabożeństwa odbywały się w tym kościele we wsi Drążdżewo, skąd zabytek drewnianej architektury sakralnej pochodzi. Świątynię zbudowano w drugiej połowie XVIII w. a fundatorem była rodzina Krasińskich
 z biskupem Janem Chryzostomem Krasińskim na czele. W pierwszym okresie funkcjonowała jako kaplica myśliwska.

Ze wsi Rzeszotary Zawady
przeniesiono do skansenu zagrodę z wnętrzem chałupy. Jest i druga zagroda ze wsi Rzeszotary, tym razem chodzi o Rzeszotary Chwały. Tamże zobaczymy wnętrze chałupy od strony podwórka. Do tych wsi dołączają geograficznie Rempin, Izdebno Kościelne, Czermno, Ostrów, Dzierżążnia, Ligówko, Jonne, Rębowo, Słupia, Uniszki Zawadzkie, Drwały. Wszędzie znajdziemy oryginalne wyposażenie.
Rozwieszone na podwórzu pranie, to nie żadna zmyłka! Jest wanna, jest tara albo tarka, jest mydło i ręcznik do wyprania. Gospodyni pyta czy sobie poradzę. Oczywiście, pranie na tarce to wspomnienie dzieciństwa. Prała matka, prała babcia, prała ciotka, prałem i ja, osobiście, raniąc sobie palce. Ale technikę znam. I mydło z tamtych czasów – najpierw było to tzw. szare mydło, potem wszedł jeleń. A z tarki została „Złota Tarka”, impreza jazzowa w Iławie, a bez złotej
w Warszawie i innych kątach kraju. Się gra, a nie pierze!!!
Piorę i noszę wodę ze studni, dwa wiadra na nosidłach. Siudy, szundy, koromysło – te nazwy chodzą do dziś w różnych regionach. Na Mazowszu nosidła.

W jednej z chałup rządzi pan Tomasz,
z zawodu szewc. Miał warsztat w Sierpcu, jest teraz na emeryturze. W skansenie pracuje i opowiada, a gawędziarz z niego przedni. Ma wszystko, co potrzeba do naprawy butów, z zydelkiem i drewnianymi prawidłami sprężynującymi włącznie. Kopyto, tarniki, młotki, fleki, szpilorki, szpikulce, szydło, dratwa, gwoździe drewniane, fleki z bolcem, blaszki pod obcasy, raszple, cęgi, drewniaki, szczypce, kowadło... Półbuty męskie na sznurowadła i oficerki też. I wiele innych typów.  Pan Tomasz nie tylko jest mistrzem w swoim fachu, jest także pasjonatem harmonijki! Przypadek sprawia, że  trakcie rozmowy dzwoni mój telefon. Nie tyle dzwoni, co melodyjką informuje, że trzeba odebrać. Melodyjka zaskakuje szewca – to solówka wstępna do „Polskiego bluesa” Sławka Wierzcholskiego. Przecież to blues, mówi szewc, choć tytułu utworu nie znam. Chwila moment, chwila moment, daje znak, żeby nie wędrować ku wiatrakowi, bo on tu jeszcze coś ma. Wyciąga harmonijkę ustną, organki firmy Hohner. Wszystko zapakowane w specjalne pudełko, owinięte flanelą. Siada na zydelku i... do dzieła. „Szła dzieweczka” na początek. Recital w szewskim wydaniu. Mam wrażenie, że solo dla trójki słuchaczy – tylu nas jest -  to spore wyróżnienie. Trafiło się!

Bocian
też pełni swoją rolę. Pracownik skansenu. Klekotem zwraca na siebie uwagę, dumnie się prezentuje do zdjęcia. Nie odleciał do obcych krajów – został jako jedna z ważniejszych postaci tej placówki kulturalnej, obok pań opiekujących się każdą zagrodą, obok młynarzy, na służbie w wiatraku koźlaku, woźnicy powozu, ekip z powozowni, galerii rzeźby, dworu, obok kowala z kuźni. 

Relacja z pobytu w sierpeckim skansenie jest tylko fragmentem tego, co można tam zobaczyć. Gospodarze zapraszają również na wydarzenie „Jesień w skansenie” 4 października od godz. 10.00 do 18.00. 

Tekst i fot. Bogumił Drogorób

Fot. 1 W karczmie „Pohulanka” piękne powitanie wielkim chlebem

Fot. 2 Szewc Tomasz, amator ustnej harmonijki Hohnera



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Czesława 02.10.2026 10:22
Warto było, bo to ciekawe zwiedzanie i Twoje opowiadanie też! Byłam i podziwiałam...

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Warto było, bo to ciekawe zwiedzanie i Twoje opowiadanie też! Byłam i podziwiałam... Data dodania komentarza: 2.10.2026, 10:22 Źródło komentarza: Na turystycznym szlaku Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Oj! Ale super pogadanka i to o tym, by pojechać nie w sina dal, ale konkretnie do wyznaczonej na mapie miejscowości... Szkoda, że obecnie Dworzec PKP - to głównie wspomnienia... i tylko perony, do których trzeba sporo metrów z bagażem pokonać, by tam się zatrzymać i wsiąść do pociągu ...Brawo Bogumił! Zawsze znajdziesz coś ciekawego i opiszesz z humorem... Data dodania komentarza: 2.10.2026, 10:19 Źródło komentarza: Wyrwane z kontekstu. Przed dworcem PKP w Brodnicy Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Pięknie opisane, bo przypomina dawne czasy, gdy jeździło się z tego dworca w cztery strony świata... Tak! Była kasa, ale najważniejsza poczekalnia i to czynna cała dobę... Nie było to miejsce bezdomnych a głównie dla pasażerów... Przez kilka lat jeździłam pośpiesznym Białystok - Wrocław do Poznania i było super! Nikt nie martwił się o bilety, jak teraz a w pociągu nawet drzemka była... a bagaż na swoim miejscu spokojnie czekał... Dobrze, że nastąpi odbudowa tego naprawdę zabytkowego dworca głównego w naszym regionie... Czekam więc też, jak wspomniałeś do tych lat, by "wsiąść do pociągu byle jakiego...", jak w piosence Maryli Rodowicz... i dojechać tam, gdzie by się chciało... Dobrze, że podjąłeś ten temat... Dziękuję...Może wspomnienia przyśpieszą plany? Czytelniczka Super Brodnicy.. Czesława Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:47 Źródło komentarza: Siedząc na peronie Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Podziwiam! Brawa dla Organizatorów i Wykonawców! Warto było i słuchać i oglądać! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:42 Źródło komentarza: Zakochany Wróbel ze Zbiczna Gdy się splotą nasze dłonie
Reklama