W Brodnicy na budynku przy ulicy Hallera 13, 2 października, w 87. rocznicę podpisania aktu kapitulacji i tym samym zakończenia obrony Wybrzeża odsłonięto tablicę poświęconą Alfonsowi Malickiemu, obrońcy Helu, patriocie, oddanemu uczniom i szkole nauczycielowi, żołnierzowi.
Są takie chwile, kiedy historia przestaje być tylko datą w podręczniku. Nabiera twarzy i głosu. W mieście, z którym od wczesnych lat życia związany był Alfons Malicki, pamięć o Nim, o jednym z takich niezwykłych i skromnych ludzi, otrzymała swój trwały znak – tablicę pamiątkową. Poświęcono ją Człowiekowi, który doświadczył najtragiczniejszych kart polskiej historii XX wieku. Tablica będzie o Alfonsie Malickim przypominała mieszkańcom miasta.
Znak hołdu i pamięci
Odsłonięta w Brodnicy tablica jest odtąd materialnym świadectwem pamięci o naszym bohaterze. To miejsce, przy którym kolejne pokolenia będą mogły zatrzymać się choć na chwilę i zadać sobie pytanie: kim był człowiek, którego nazwisko zostało tutaj upamiętnione? Odsłonięcie tablicy, która zaistniała dzięki staraniom Jego syna, Mariusza Malickiego, przy wsparciu Bartosza Markuszewskiego, dyrektora Muzeum w Brodnicy i Burmistrza Miasta Brodnica, Jarosława Radacza, było czymś więcej niż spotkaniem poświęconym przeszłości. Było chwilą zatrzymania. Refleksji nad tym, jak wiele może wycierpieć człowiek, jak wielką cenę jest w stanie zapłacić za wolność i jak ważne jest, aby pamięć o tych, którzy walczyli za Polskę, nie została zatarta przez upływ czasu. Późnym popołudniem przy Hallera 13 w Brodnicy, wśród zgromadzonych osób byli m.in. ludzie, którzy pamiętali Pana Malickiego, nauczyciela, sąsiada, człowieka o wielkim sercu. Ponadto w uroczystościach wzięli udział m.in. przedstawiciele magistratu, żołnierze 4. Brodnickiego Pułku Chemicznego, harcerze z Hufca ZHP Brodnica oraz członkowie Stowarzyszenia Alternatywny Cypel z Helu. To tam, w Helu, na wydmach, przez około 15 lat pielęgnowano i prezentowano pamiątki oraz historię Alfonsa Malickiego. Uroczystego odsłonięcia tablicy, w towarzystwie Mariusza Malickiego, dokonała była uczennica profesora Malickiego, obecnie wicedyrektorka I LO w Brodnicy, Anna Zimnoch Rumińska.
Alfons Malicki
należał do pokolenia, którego młodość została brutalnie przerwana przez wojnę. Zamiast spokojnego życia, pracy i planów na przyszłość przyszło mu stanąć w obliczu próby, jakiej trudno dziś w pełni zrozumieć. Był obrońcą Helu, przez co znalazł się w samym centrum wydarzeń września 1939 roku. Obrona polskiego Wybrzeża stała się jednym z symboli oporu przeciwko niemieckiej agresji. Dla ludzi, którzy wówczas walczyli, nie była jednak legendą ani fragmentem przyszłego podręcznika historii. Była codziennością – strachem, odpowiedzialnością, cierpieniem, tęsknotą za bliskimi i nadzieją, że Polska przetrwa.
Malicki przetrwał
Dzięki uprzejmości członków Stowarzyszenia Alternatywnego Cypla z Helu oraz prezesa Pawła Blocha i jego koleżeńskimi relacjami z Mariuszem Malickim, w ruinach zamku odbył się w wernisaż wystawy „Alfons Malicki - A jednak przetrwałem… i żyję! Wojenne kroniki Obrońcy Helu”. Wystawa ta, po blisko 15-tu latach z Helu, gdzie świadczyła o bohaterskich losach naszego mieszkańca, przywędrowała do Brodnicy i została zainstalowana wśród zamkowych murów. Przechowywane przez Mariusza Malickiego listy i notatki jego Taty są bezcenne nie tylko dla rodziny. Stały się one częścią wystawy i to dzięki nim poznajemy naszego bohatera i czasy w jakich żył. Był żołnierzem, był dzielnym człowiekiem, który przez lata niewoli nie stracił nadziei o wolnej Polsce. Alfons Malicki zapisał słowa – „A jednak przetrwałem… i żyję”!, które stały się niezwykle wymownym tytułem wystawy. Można je odczytać nie tylko jako zapis osobistego doświadczenia, ale także jako przesłanie całego pokolenia wojennych świadków. Pokolenia, które zostało poddane bardzo ciężkiej próbie, a mimo to ocaliło pamięć, godność i przywiązanie do ojczyzny.
Kroniki obrońcy Helu
Moc tej wystawy tkwi przede wszystkim w osobistej perspektywie. Wielka historia została tutaj pokazana poprzez los jednego człowieka, Alfonsa Malickiego. Zamiast powierzchownych statystyk i suchych dat pojawia się On, skromny, zwykły człowiek, a jednak bohater, świadek wydarzeń, o których, na szczęście możemy już tylko czytać w podręcznikach historii.
Wojenne doświadczenia, osobiste świadectwa, własnoręcznie wykaligrafowane wspomnienia, mają dziś niezwykłą moc. Pozwalają zrozumieć, że wojna nie składała się wyłącznie z bitew, wojskowych komend i map. Jest także historią zwyczajnych ludzi – ich rodzin, rozstań, niepewności, cierpienia i nadziei.
Wystawa jest więc nie tylko opowieścią o Alfonsie Malickim. Jest również opowieścią o pokoleniu, które musiało dorosnąć zbyt szybko.
Pamięć zobowiązuje
Tablica została odsłonięta, wystawa otwarta. Historia przemówiła.
A my – współcześni - z wojną za wschodnią granicą, prowokowani przez agresywnego sąsiada, otrzymaliśmy coś znacznie cenniejszego niż kolejną lekcję z przeszłości. Otrzymaliśmy przypomnienie, że wolność nie jest dana raz na zawsze. Wolność wymaga dbałości i rzetelnego - ponad podziałami - działania. Za słowem Ojczyzna stoją i zawsze stali konkretni ludzie, a pamięć o nich jest naszym wspólnym obowiązkiem.
Pamięć zaczyna się wtedy, gdy za nazwiskiem dostrzegamy człowieka i jego losy. Dlatego brodnicka uroczystość ma znaczenie wykraczające poza jeden dzień. Tablica pozostanie. Wystawa zostawi ślad w pamięci tych, którzy ją zobaczą. A historia Alfonsa Malickiego może być przekazywana dalej – dzieciom, młodzieży, kolejnym pokoleniom. Bo pamięć nie jest tylko spojrzeniem wstecz. Jest również odpowiedzialnością za przyszłość, zwłaszcza teraz, gdy żyjemy w tak niepewnych czasach.
Spotkanie, zarówno to przy ulicy Hallera 13, jak i na brodnickim zamku było uroczyste i wzruszające. Podziękowania i wyrazy uznania należą się Mariuszowi Malickiemu za to, że tak starannie i z troską pielęgnuje oraz przekazuje szerszej publiczności pamięć o Ojcu.
W siedzibie Niezależnej Informacji Turystycznej w Brodnicy, ul. Hallera 13, której prezesem jest Mariusz Malicki, można obejrzeć pamiątki i wsłuchać się w opowieści o Alfonsie Malickim.
Tekst i fot. Wiesława Kusztal

Napisz komentarz
Komentarze