Coś nowego dzieje się w kontekście geografii świata, a w szczególności, gdy chodzi o nazewnictwo. Prawdę mówiąc, bardzo mnie to interesuje, tym bardziej, że interesuje się tymi sprawami także Donald Trump. Nie śmiałbym podpowiadać, gdzie należy szukać amerykańskich akcentów, są przecież na całym świecie, ponieważ – nie bójmy się słów – cały świat to Ameryka. Dlatego też Ameryka czerpie z całego świata. Po prostu w ten oto sposób wszystkie nowości świata wiążą się z Ameryką.
Oczywiście nie odkrywam Ameryki. Wiadomo przecież, że uczynił to Kolumb z miasta Columbus, który studiował na Ohio State University, stanowym uniwersytecie z siedzibą w mieście Columbus.
Tamże zrodziły się chmury burzowe zwane mylnie cumulusami. Nazwa prawidłowa to columbusy. Wskutek tego, dzięki columbusom – naturalnym warunkom atmosferycznym – rozpoczęto w stanie Ohio budowę kilku fabryk nastawionych na produkcję busów, które w niektórych krajach europejskich otrzymały nazwę autobusów. Wszystkie te pojazdy – włoskie, skandynawskie, także polskie z Sanoka – mają rodowód amerykański.
Idźmy dalej albo też jedźmy dalej. Po rewolucji październikowej z Gruzji uciekł pewien piekarz wraz z rodziną – Ilia Czikadze. Wylądował za oceanem w mieście bez nazwy. Otworzył piekarnię i handlował bułkami i chlebem orkiszowym. Miejscowym zasmakowały wyroby Ilii Czikadze. Bułki i chleb orkiszowy miały takie wzięcie, że ustawiały się po nie kilometrowe kolejki. Ponieważ w amerykańskiej tradycji lingwistycznej skróty odgrywają ważną rolę (nie mówi się np. Joseph tylko Joe) wszyscy amatorzy wypieków Ilii Czikadze szli do Czika – jak to ujęto w skrócie. Wiadomo, że iść po amerykańsku znaczy 'to go', wszyscy szli do Czikago, a nazwę tę zapisano Chicago. Miasto więc miało nazwę i piekarnię.
W kontekście nowych nazw Donald Trump opowiedział swoim zwolennikom o rozmowie z Sundarem Pichaiem, szefem firmy Alphabet - właściciela Google. - Rozmawiałem też z genialnym facetem, Sundarem. On kieruje całym Google. [...] Powiedziałem: "Sundar myślę o Oceanie Atlantyckim. Dasz radę?". "Nie, nie, nie, tym razem tego nie zrobię". Powiedział: "Oceany to co innego, proszę pana. Obejmują wiele, naprawdę wiele krajów. Proszę nas o to nie prosić". Więc chyba dam spokój. Powinienem? Zostawmy Ocean Atlantycki - kontynuował prezydent.
Ale już na wiecu w Karolinie Południowej, na który przybył m.in. Trump poruszył kwestię nazewnictwa oceanów. Nikt już na świecie nie pamięta, że była Zatoka Meksykańska, Jezioro Ontario. A skoro jest zatoka, jest jezioro, czas na rzekę, o czym informuje szczegółowo portal tvn24.pl
Nie znam efektu długotrwałych przemyśleń, tworzonych projektów przez rady językowe wszystkich stanów, ale wydaje mi się, że do wymiany nadaje się Missisipi. Efekt moich przemyśleń to postać Marka Twaina (prawdziwe imię i nazwisko Samuel Clemens), postać kultowa. Gość w swojej twórczości był nierozerwalnie związany z rzeką o nazwie wspomnianej. Jego biograficzna książka „Życie na Missisipi” bardzo szczegółowo przybliża historię tej rzeki. Zmiana nazwy może pójść w dwóch kierunkach: albo Tom Sawyer River, albo, Huckelberry Finn River.
Ze względów patriotycznych widzę tu także polski akcent. Otóż w „Rejsie” Marka Piwowskiego pojawia się postać naturszczyka, aktora z ulicznego castingu, który wcielił się w rolę poety donosiciela. To dzięki niemu Stanisław Tym dowiaduje się o sobie, że „w damskiej ubikacji napisano: głupi kaowiec”. Aktor ów w środowisku zaistniał właśnie jako Missisipi.
W każdym razie jest temat, można go ciągnąć w nieskończoność.
Bogumił Drogorób

Napisz komentarz
Komentarze