Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 listopada 2026 10:35
Reklama

Spod kapelusza. Zawetuję i co mi zrobisz?

Spod kapelusza. Zawetuję i co mi zrobisz?

Odpowiedzialni za los Ojczyzny obywatele chodzą na wybory. Wybierają wójta, posła, prezydenta. Robią to w nadziei, że wybrany, zwłaszcza obejmujący najwyższy urząd w kraju, będzie działał dla dobra Polski i Polaków. A co, jeśli tak nie jest? 

W związku z prowadzoną przez Nawrockiego polityką, idącą na zwarcie z rządem, komentatorzy zadają pytania: czy Polska może sobie pozwolić na politykę nagminnego blokowania ustaw i drugie nie mniej ważne; co tak naprawdę kryje się za tymi wetami.

Weto

Jest jednym z najpotężniejszych narzędzi, jakie ma polski prezydent. Ale ma służyć temu, aby zatrzymać ustawę złą, niekonstytucyjną, albo niebezpieczną dla państwa. Problem zaczyna się wtedy, gdy weto przestaje być wyjątkowym bezpiecznikiem, a staje się stałym instrumentem  prowadzenia polityki, rodem z piaskownicy i występuje na zasadzie nie podpiszę, bo nie, i co mi zrobisz?

I właśnie w związku z taką działalnością Karola Nawrockiego, należy dziś  pytać co kryje się za jego wetami. Prezydent ma konstytucyjne prawo nie zgadzać się z treścią ustawy, ba, nawet ma obowiązek reagować gdy uważa, że ustawa narusza interes państwa. Ale państwo nie może być sprawnie zarządzane, jeżeli każda większa reforma staje się nowym polem wojny pomiędzy Pałacem Prezydenckim a rządem.

Takich pól przybywa

Kancelaria Prezydenta odnotowuje kolejne weta dotyczące bardzo różnych dziedzin - od wymiaru sprawiedliwości i rynku kryptowalut po energetykę, podatki, ochronę zdrowia, przepisy dotyczące pomocy Ukrainie. Czy wreszcie zawetowana przez Nawrockiego, a tak potrzebna w świetle ostatnich ataków w szkołach, chroniąca dzieci i młodzież - ustawa o usługach cyfrowych. Nawrocki wetując ją wskazał m.in. na potencjalne naruszenie wolności słowa. Naprawdę o to chodzi?

To, co uprawia Nawrocki, nie jest już pojedynczym konfliktem o jedną kontrowersyjną ustawę. To coraz trwalszy model tworzenia drugiego, równoległego ośrodka władzy, działającego w interesie partii prawicowych.

I tu pojawia się drugie pytanie, znacznie ważniejsze niż kolejna awantura pomiędzy Tuskiem a Nawrockim: czy w tej bardzo trudnej sytuacji, w której znajduje się Polska, możemy sobie pozwolić na chaos i permanentne przeciąganie liny?

Polska nie jest wyspą

Za naszą wschodnią granicą trwa wojna  Rosji przeciwko Ukrainie. To nie jest abstrakcyjny konflikt gdzieś daleko. Polska znajduje się najbliżej tej wojny i regularnie już jest kąsana przez Putina. Należymy do państw najbardziej zainteresowanych tym, aby wojna nie zakończyła się strategicznym sukcesem Moskwy. Dlatego bezpieczeństwo, obronność, energetyka, jedność państwa, infrastruktura i finanse publiczne nie powinny być traktowane wyłącznie jako amunicja w bieżącej walce partyjnej.

W 2026 roku rząd zaplanował około 200 mld zł wydatków na obronność, czyli 4,81 proc. PKB. Polska zawarła również umowę w ramach unijnego programu SAFE, która zapewnia ponad 180 mld zł finansowania wzmacniającego armię i krajowy przemysł obronny. To są liczby, przy których polityczne spory powinny zejść przynajmniej o kilka poziomów niżej. Tymczasem jednym z najbardziej wymownych przykładów konfliktu stało się właśnie SAFE. Prezydenckie weto uruchomiło po stronie rządu konieczność szukania alternatywnego rozwiązania. Na szczęście udało się premierowi Tuskowi uratować te pieniądze i tym samym wzmocnić nasze firmy z sektora obronnego. Można oczywiście dyskutować, czy konkretne przepisy były najlepsze. Można było je krytykować i domagać się poprawek. Ale czym innym jest kontrola władzy, a czym innym sytuacja, w której mechanizm blokowania zaczyna być sam w sobie metodą prowadzenia polityki.

Czyje zwycięstwo, czyje państwo

W polityce partyjnej logika jest prosta: jeżeli przeciwnik nie może zrealizować swoich obietnic, ponosi polityczne koszty. Jeśli rząd nie może przeprowadzić reform, jego wyborcy mogą się rozczarować. Jeśli koalicja rządząca słabnie, opozycja może na tym zyskać. To wszystko jest częścią demokracji. Ale państwo nie jest planszą do gry, na której liczy się wyłącznie to, kto w grze zdobędzie więcej punktów.

Jeżeli reformy są blokowane tylko po to, żeby osłabić rząd, mamy do czynienia z interesem partii postawionym ponad państwem. W czasie pokoju z mniejszym, lub większym problemem  dla obywateli, napina się  tę linę. A co, gdy w czasie zagrożenia lina  pęknie? To wtedy, nie władza, a zwykli Polacy zapłacą ogromną cenę.

 

Wiesława Kusztal

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Warto było, bo to ciekawe zwiedzanie i Twoje opowiadanie też! Byłam i podziwiałam... Data dodania komentarza: 2.10.2026, 10:22 Źródło komentarza: Na turystycznym szlaku Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Oj! Ale super pogadanka i to o tym, by pojechać nie w sina dal, ale konkretnie do wyznaczonej na mapie miejscowości... Szkoda, że obecnie Dworzec PKP - to głównie wspomnienia... i tylko perony, do których trzeba sporo metrów z bagażem pokonać, by tam się zatrzymać i wsiąść do pociągu ...Brawo Bogumił! Zawsze znajdziesz coś ciekawego i opiszesz z humorem... Data dodania komentarza: 2.10.2026, 10:19 Źródło komentarza: Wyrwane z kontekstu. Przed dworcem PKP w Brodnicy Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Pięknie opisane, bo przypomina dawne czasy, gdy jeździło się z tego dworca w cztery strony świata... Tak! Była kasa, ale najważniejsza poczekalnia i to czynna cała dobę... Nie było to miejsce bezdomnych a głównie dla pasażerów... Przez kilka lat jeździłam pośpiesznym Białystok - Wrocław do Poznania i było super! Nikt nie martwił się o bilety, jak teraz a w pociągu nawet drzemka była... a bagaż na swoim miejscu spokojnie czekał... Dobrze, że nastąpi odbudowa tego naprawdę zabytkowego dworca głównego w naszym regionie... Czekam więc też, jak wspomniałeś do tych lat, by "wsiąść do pociągu byle jakiego...", jak w piosence Maryli Rodowicz... i dojechać tam, gdzie by się chciało... Dobrze, że podjąłeś ten temat... Dziękuję...Może wspomnienia przyśpieszą plany? Czytelniczka Super Brodnicy.. Czesława Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:47 Źródło komentarza: Siedząc na peronie Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Podziwiam! Brawa dla Organizatorów i Wykonawców! Warto było i słuchać i oglądać! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:42 Źródło komentarza: Zakochany Wróbel ze Zbiczna Gdy się splotą nasze dłonie
Reklama