Chcieć to móc 

  • 20.09.2022, 12:34
Chcieć to móc 

Znana sentencja mówi o tym, że jeśli się czegoś bardzo pragnie, to znajdzie się sposób, by to osiągnąć. Czy rzeczywiście tak to działa? Życie pokazuje, że motywacja nastawiona na osiągnięcie celu nie zawsze przynosi określony rezultat. Ten nadużywany i nieprawdziwy zwrot niejednemu porządnie namieszał w głowie.

Na przykład nam, którzy od zawsze chcieliśmy żyć w wolnym i praworządnym  kraju? I co z tego? Co z tego, że chcemy, aby rządzili nami kompetentni politycy, skoro władzę ma banda amatorów z mocno rozwiniętym zmysłem pazerności. Pod ich rządami w kraju panuje chaos. Idzie zima, brakuje gazu i węgla, chyba, że poratuje nas ogarnięta wojną Ukraina. Szaleje drożyzna i inflacja - największa w Europie. I co? I nic. Wciąż u steru są dziwne indywidua, którzy plotą różne bzdury, ostatnio, że UE jest gorsza od Rosji. 

Jeszcze kilka lat temu, mieliśmy poczucie, że jesteśmy partnerami dla reszty Europy. Budowaliśmy płaszczyznę do wspólnych działań. Chcieliśmy być jak oni i żyć w wolnym, bogatym kraju, wśród szczęśliwych i bez kompleksów ludzi. Co z tego, że tak chcieliśmy, skoro dopadł nas ramol z demencją, który mówi, że kultura zachodnia jest mu obca. Jego, oraz jego świty słowa i czyny dobitnie świadczą, że w kulturze Zachodu czują się nieswojo. Zdecydowanie bliżej im do Wschodu i do Putina. Jest rada, skoro bliżej im do Wschodu, to droga wolna. Większość Polaków wybiera kulturę Zachodu i chce zostać jej częścią. 

Niestety, wybitni eksperci od wszystkiego: od jedzenia widelcem też, w dobie kryzysu gospodarczego i energetycznego, w pandemii i co gorsze z wojną po sąsiedzku, wprowadzają chaos w kraju i w kontaktach z Unią, a to grozi nam osamotnieniem. Z jednej strony Mateusz  poucza  Europę, że ma pomagać Ukrainie, a z drugiej strony brata się Orbanem, dla którego Zełenski jest większym wrogiem niż Putin. Gdzie tu logika?

Gdzieś w mediach znalazłam bardzo trafny opis naszej obecnej sytuacji. Wrześniowa Polska przypomina tonącego Titanica, o którym  mówiło się, że jest wspaniały i niezatapialny. Ludzie w to wierzyli. Nawet po zderzeniu z górą lodową nie od razu wybuchła panika. Za chwilę tak, jak Titanic Polacy zderzą się z górą problemów, a załoga kierująca państwem kompletnie nie jest przygotowana na taki dramat. Co gorsza dalej trwonią pieniądze na kosztowne buble typu patriotyczne ławki, albo w czasie, gdy Polakom bieda zagląda w oczy, będą odbudowywać Pałac Saski. Ogromna inwestycja, która pochłonie miliardy zł. I co? Nic. Wciąż cisza.

Ale kiedyś to walnie i wyjdzie szydło z worka i wyda się, że kapitan z załogą po cichu, przygotowują się do ewakuacji. Gromadzą dobra, które nie zajmują wiele miejsca, a wszędzie pozwolą na wygodne życie. I kiedy statek - czytaj Polska -  będzie już kompletną ruiną, to załoga, ta wierna, choć mierna, ustawiona na kilka pokoleń do przodu, wyląduje na jakiejś zielonej wyspie. Ale póki co, żeby suweren się nie burzył, kapitan rzuca kółeczka ratunkowe, które wylewając się na rynek zwiększają i tak dużą, największą w Europie, inflację. Stopy procentowe będą rosły, ale to nie poprawi sytuacji. Wręcz przeciwnie. Zbiedniejemy i oddalimy się od Zachodu.

Może się i tak zdarzyć, że kapitan zacznie wysyłać sygnały SOS, ale czy tak jak na Titanicu znajdzie się choć jedna jednostka, która poważnie zareaguje na wołanie o pomoc. Oficerowie Titanica strzelali białymi, zamiast czerwonymi rakietami, a Ci, którzy mogli pomóc uznali, że tam świetnie się bawią. Nasi póki co też strzelają byle czym na oślep i też bawią się świetnie i na bogato, gdy statek pod biało-czerwoną banderą nabiera już wody. 

Idzie zima. Podobno będzie ostra. Chrust wyzbierany, energia droga, wiele ludzi umiera na Covid, ryby w Odrze też szlag trafił. Winnych za ten chaos i problemy wciąż nikt nie szuka. 

A my wciąż chcemy sprawnej i uczciwej władzy. I co? Nic.

Wiesława Kusztal
 

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe