Na reporterskim szlaku. Odjazd z peronu trzeciego

  • 18.01.2022, 20:09
Na reporterskim szlaku. Odjazd z peronu trzeciego

Idę na dworzec kolejowy w Brodnicy. W reporterskiej robocie był dla mnie niegdyś dworcem przesiadkowym. Znajdując się w tym miejscu można było dojechać i daleko, i blisko, we wszystkich kierunkach. Oczywiście z przesiadkami. Teraz też. I to za sprawą jednego pociągu.

Dworzec
Spoglądając dziś na budynek dworca kolejowego można dość do wniosku, że świat zabity dechami, to nie jakaś metafora, określenie dziadostwa, ale nasza niezwykła rzeczywistość. Za deski robią tu płyty paździerzowe,  okiennice od frontu są starannie zabite, podobnie jak drzwi, nad którymi zawisła gablota – niegdyś podświetlona – informująca, że mamy do czynienia z PKP Brodnica. Wprawdzie szyba jest brudna, ale liternictwo jeszcze prześwituje. A jak dostanie trochę deszczu, najlepiej ukośnie padającego, będzie czysta jak łza. Moje zastanawianie się nad estetyką tego obiektu użyteczności publicznej jest zapewne  bezpodstawne, głupie, żeby nie powiedzieć złośliwe. Po prostu się czepiam...

Zatem idę dalej, zobaczyć jak dworzec kolejowy w Brodnicy prezentuje się od peronów, od torów kolejowych. Oczywiście, jest podobnie. Paździerzówka zakrywa skutecznie  dworzec bez życia. Ciekawa sprawa,  tak ma wyglądać ciekawy obiekt zabytkowy? Jest bowiem dworzec PKP w Brodnicy, własność tego przedsiębiorstwa transportu pasażerskiego, obiektem zabytkowym z ponad wiekową historią, wpisanym do wojewódzkiej i gminnej ewidencji zabytków. Konserwator wojewódzki na tym czuwa, a więc nie ma, że to czy tamto, że ktoś sobie wymyślił świat zabity deskami.

Elementem każdego dworca jest zegar dworcowy. Tenże jest, w widocznym miejscu, przy rynnie, od strony peronów widoczny. Ale nie działa. Inaczej mówiąc – nie chodzi. Zatrzymał się, nie wiadomo kiedy, na 11.21, a może 23.21? Sprawdzam drugie oblicze zegara, jest 11.22, a może 23.22? Rdza się do niego dobiera dość skutecznie.

Perony,
wiadomo, muszą być. Bywają stacyjki z jednym, ale to raczej wiejskie przystaneczki, tutaj mamy aż trzy, bo dworzec kolejowy zlokalizowany jest w mieście, a nie w Kretkach  gdzie wystarczy jeden peron. Przy czym, nie wszystkie perony muszą być używane, bo nie ma takiej potrzeby. Przykładowo – na brodnickim dworcu trwają prace ziemne między peronem pierwszym a drugim, właściwie na pewnym odcinku tych międzyperonów. Jest sprzęt na gąsienicach, koparka, ładowarka, świeży piach, ziemia. Zatem zostawiam dwa pierwsze perony, jako mało atrakcyjne miejsca i udaję się na peron trzeci, w tamtym kierunku podążają także nieliczni podróżni.

Przy peronie trzecim
stoi już pociąg do Grudziądza. Szynobus. Odjedzie o 12.11. Jest jednym z ośmiu w ciągu doby, a raczej dnia (nocnych nie ma). Tyle samo przyjedzie z Grudziądza.

Punktualnie o 12.08 wynurza się zza łagodnego zakrętu, od strony Jabłonowa Pomorskiego, pociąg IC TKL „Flisak”, startujący z Gdyni do Katowic. W składzie pociągu jadącego daleko są trzy wagony pasażerskie oraz lokomotywa spalinowa wyprodukowana w Pradze o nazwie „Nurek”  (bardzo interesująco koresponduje z Gdynią – przyp. B.D.). „Nurek” nie napracuje się specjalnie – w wagonach mogących pomieścić łącznie 188 osób (54+54+80) jest ok. 30 pasażerów. Pociąg ten w pewnym sensie powraca na trasę po 21 latach, 
łącząc Bałtyk ze Śląskiem. W pewnym sensie, ponieważ ponad 21 latemu zlikwidowano dalekobieżny z Łodzi Kaliskiej do Gdyni, który, przejeżdżając nocą przez  Sierpc, Rypin i Brodnicę, kierował się przez Jajkowo, Szramowo,  Kurzętnik, Nowe Miasto Lubawskie, Bratian, Radomno do Iławy, a stamtąd przez Malbork, Tczew, wchodził na trasę wiodącą prosto do Trójmiasta. Tyle, skrótowo, historii.

Wracam do „Flisaka”. Na peronie nie ma żadnego zawiadowcy w czerwonej czapce, no bo po co? W tej roli występują: młoda konduktorka i dużo starszy od niej kierownik pociągu. Oboje zaopatrzeni w żółte chorągiewki. Nimi właśnie oraz gwizdkiem sygnalizują maszyniście „Nurka”, że czas ruszać. I tak się dzieje o 12.18 – tyle czasu trwał postój w mieście nad Drwęcą. Jeżeli ktoś zapyta o rozkład jazdy odpowiadam: owszem, jest w zaparowanej gablocie, na peronie trzecim. Aż dwa. W kolorze żółtym mamy wybita czarnymi i czerwonymi literami odjazdy, natomiast w kolorze białym i żółtym mamy zestaw zbiorczy – i odjazdy, i przyjazdy. Można sobie poczytać. Gablota jest także wyposażona w instrukcję „Zasady korzystania z elementów infrastruktury kolejowej, dostępnych dla pasażerów na stacji Brodnica”. Tu mała dygresja – nie dotyczy WC, kibel też jest zabity deskami, na fest.

„Flisak” przejedzie m.in. przez Kretki, Rypin, Puszczę Rządową, Szczutowo, Sierpc, Płock, Gostynin, Kutno, Zgierz, Łódź Widzew, Piotrków Trybunalski, Radomsko, Częstochowę do Katowic.

„Nurek” wraz z maszynistą oraz konduktorką i kierownikiem pociągu dojeżdżają tylko do Płocka. Tam inny skład obsługi, no i oczywiście elektrowóz. Jazda pod siecią. A „Nurek” wraz z młodą konduktorką i sporo starszym od niej kierownikiem pociągu pojadą do siebie, na Wybrzeże, do Trójmiasta.

Tekst i fot. Bogumił Drogorób
 

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

czytelniczka
czytelniczka 21.01.2022, 16:14
Brawo Panie Redaktorze! Opisany "zabytkowy" Dworzec PKP - to naprawdę miejsce, które nie przypomina prawdziwych dworców kolejowych, tym bardziej teraz, gdy pandemia i każdy powinien przestrzegać higieny pod każdym względem... A na tym przystanku - tylko wiata i kosz na śmieci... Czy to wystarczy szczególnie tym, co np. nie mają własnego środka transportu a muszą jechać dalej? A Brodnica - to ślicznie położone miasto turystyczne, ale taki "Dworzec" nie przyciągnie turystów, jak tak dalej będzie funkcjonował... A szkoda, bo na turystyce też miasto może zarobić... Pozdrawiam z uznaniem czytelniczka

Pozostałe