Trzymajmy się, nie dajmy się! (16) Przyzwolenie na wynaturzenie

  • 03.09.2020, 14:49
Trzymajmy się, nie dajmy się! (16) Przyzwolenie na wynaturzenie

Ten tekst jest kolejnym zapisem chwili, epizodów, przypadkowych rozmów, obserwacji, zapisem autorefleksji, codzienności, które stworzyła niecodzienność. Świat, Europa, nasz kraj, nasz region – z tych obszarów pochodzą zapiski reporterskie Wiesławy Kusztal i Bogumiła Drogoroba.

Uwaga z facebooka

Na początku pandemii, gdy ilość zakażeń w Polsce była kilka razy niższa, Internet zalewały zdjęcia wykończonego psychicznie i fizycznie personelu medycznego. Widzieliśmy zdjęcia lekarzy, którzy nie spali po kilka dób. Otarcia na twarzach od maseczek i okularów. Medycy apelowali o pomoc, bo nie dawali rady. Wszędzie brakowało personelu. Portale się o tym rozpisywały. Wtedy nowych przypadków zakażeń było 100 dziennie. Od kilku tygodni bijemy rekordy. Codziennie 600, 700 nowych przypadków. Raz było ponad 900. Ktoś mi wytłumaczy jak to możliwe, że chorych jest kilka razy więcej, a lekarze mają teraz mniej pracy? Bo przecież gdyby mieli jej więcej, wiedzielibyśmy o tym. Pisaliby posty i tak jak wtedy wrzucaliby zdjęcia. Apelowaliby do rządu o pomoc. Ja nic na ten temat ostatnio nie słyszałem.

Mydło i powidło

W małym osiedlowym sklepiku, gdzie praktycznie można kupić prawie wszystko, starsza pani, stojąca przy kasie poprosiła o ponowne naliczenie i sprawdzenie jej rachunku. Wyłożyła wszystko na ladę i pod bacznym okiem trzech innych, znajdujących się w sklepie osób, odbyło się sprawdzanie ceny zakupu. Ku zaskoczeniu klientki, cena nie chciała się zmienić. Ale za co mam zapłacić taką kupę pieniędzy? Przecież nie kupiłam nic ekstra. Kilka drobiazgów. Ani mięsa, ani nic co by mogło tyle kosztować. Niestety tak to wszystko z dnia na dzień drożeje – odpowiedziała kasjerka. To proszę odjąć to, co kosztuje najwięcej, bo ja mam tylko siedemdziesiąt złotych, a jeszcze idę do apteki.

Miłośnicy

partii o nazwie Prawo i Sprawiedliwość nie dadzą powiedzieć złego słowa o sobie, swoich idolach, bo przecież od kiedy to PiS przejął władzę w naszym kraju wszystko jest cacy, w najlepszym porządku, nie ma momentu zwątpienia. Jeżeli więc, przykładowo, jakieś media podają, że ponad 162 mln zł spółki giełdowe wypłaciły 84 osobom z nominacji PiS, to jakiż to problem? A w ogóle – skąd takie pytanie? Jakaś, pewnie, prowokacja! Albo zwyczajna zazdrość!

Na szczęście jest jeszcze niezależne dziennikarstwo, niezależna prasa, niezależne portale, niezależne instytuty badawcze, instytucje obywatelskie. Bianka Mikołajewska z OKOPRESS przedstawiła interesujące dane z wysokością zarobków i rodzajem branż. I tak, przykładowo, jeżeli Wojciech Jasiński (dawniej PZPR), towarzysz Jarosława Kaczyńskiego miał okazję poznać walory Orlenu, to za ciężką pracę otrzymał 5,4 mln zł (w przybliżeniu). Oczywiście za kilka lat pracy. Albo Zbigniew Jagiełło z PKO BP, na którego konto wpłynęło 10, 6 mln zł., nie mówiąc o Michale Krupińskim z Grupy PZU – 10,6 mln zł. (w zaokrągleniu), czy Piotrze Woźniaku z PGNiG – 6,9 mln zł (w zaokrągleniu). Zarobki typu milion czy dwa miliony polskich złotych, to drobiazg. I pytanie najważniejsze: czy tych kilkudziesięciu sympatyków PiS stało się milionerami dzięki PiS? Tylko po części. Przede wszystkim zawdzięczają to wyborcom, to bowiem wyborcy dali takie przyzwolenie władzom swojej sympatycznej partii. A może jest inaczej? Może kogoś to wkurzyło?

W miejskim autobusie

- A wie pani, że rząd wprowadza podatek od deszczu. - Nie, nic nie wiem, ale pani chyba żartuje. Mamy płacić, że pada, czy, że nie pada? - Naprawdę, wprowadzają taki podatek, jak się dokładnie nazywa nie pamiętam, ale słyszałam, mówili o tym w telewizji, że i właściciele domków jednorodzinnych i firm, że wszyscy mamy płacić. - Ale za co? Z powodu deszczu podatek. To jakieś chore jest. - No chore, ale jak w państwowej kasie brak pieniędzy, to i podatek od deszczu, też dobry. No k….

Niestety dalsza część wypowiedzi nie nadaje się do publikacji.

Kaszląca kasjerka

Sobota, 29 sierpnia, godz. 10.45, dzień zakupowy, sklep duży w Brodnicy, klientów nie brakuje, zatem i kasjerki niemal w pełni obsługują kasy. Jedna z nich maseczkę ma pod brodą, nieco dalej jej koleżanka z maseczką przewieszoną filuternie na uchu lewym. Na dodatek kaszle co jakiś czas, więc – tak się domyślam – maseczka przeszkadza jej w swobodnym oddychaniu. Niestety, każdemu przeszkadza. Są procedury, więc… Głupia sprawa, bo kasjerka doświadczona, lata spędza na tej kasie. Jak podejść do tego tematu, delikatnie?

- Wydrukować? – pyta mnie o potrzebę kwitu.

- Niekoniecznie, ale proszę włożyć maseczkę.

Zakłada. Pracuje. Nadal kaszle. Maseczka pod brodą, na uchu, bez maseczki. Taki konglomerat. Dziwić się? Dlaczego? W końcu to premier Mateusz Morawiacki powiedział w lipcu, przed drugą turą wyborów prezydenckich: - Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca. Apeluję zwłaszcza do osób, które nie poszły (głosować), bo się obawiały. Nie ma się już czego bać. Latem wirusy grypy i ten koronawirus są słabsze, dużo słabsze…

I ten apel pozostał w głowie ponad 10 mln Polaków do dziś, mimo odważnych i bezkompromisowych ocen epidemiologów, mimo tragedii w rodzinach, mimo cmentarnych procesji. Liczba zakażonych wzrosła znacząco, także powiat brodnicki nie jest – jak byśmy wszyscy chcieli – białą plamą.

Mateusz Morawiecki ma rządową TVP, ma spore możliwości. Mógłby nagrać oświadczenie, że coś go podkusiło, że bzdur nagadał i teraz przeprasza, bo nie jest tak jak mówił. Ludzie by to przyjęli ze zrozumieniem, nawet gdyby wyemitowano takie oświadczenie nocną porą.

Zamknąć mordę

Henryk Wujec, działacz opozycji demokratycznej, bohater walki z komunizmem. Dziś już świętej pamięci. Miałem przyjemność go poznać w czasie obrad Okrągłego Stołu, gdy wraz z red. Jackiem Deptułą pojechaliśmy pisać reportaż do swojej prasy regionalnej w Bydgoszczy i Toruniu. Nie miał czasu, ale miał chwilę, żeby nam pomóc, wskazać miejsca, gdzie być warto, gdzie będą spotkania, gdzie będą ludzie z „Solidarności”, jak Zbyszek Bujak i Leszek Miller, reprezentujący stronę rządową. I oddał nas w ręce swej żony Ludwiki, która rozszerzyła nasz program pobytu w Warszawie o wiele więcej wątków i epizodów. Szanowali nas, dziennikarzy z Bydgoszczy i Torunia, szanowali naszych Czytelników, uszanowali naszą pracę. Oboje nie mieli czasu, ale żadne z nich nie powiedziało: słuchajcie, nie mamy czasu, nie zawracajcie nam głowy, radźcie sobie sami, tu się dzieją ważne rzeczy…

Przywołuję to zdarzenie, bowiem komuś bardzo zależy (imię i nazwisko znane redakcji), żeby zniszczyć nie tylko dobre relacje międzyludzkie, ale cały dorobek ponad trzydziestoletniego, niezależnego dziennikarstwa, niezależnych mediów, zamknąć „zdradzieckie mordy” (to cytat z klasyka polskiego bolszewizmu). Jak to się robi pokazuje Viktor Orban, tzw. bratnia, madziarska dusza, węgierski premier.

Czy ktoś będzie spoglądał mi zza pleców co piszę, jak piszę i dla kogo, gdzie to będzie wydrukowane i jaką czcionką? Broń Boże, metody się zmieniły, nie potrzeba instytucji cenzora przy ul. Mysiej w Warszawie, nie potrzeba tworzenia delegatur itd. Niezależne czasopisma przestaną istnieć, albo przejdą w „dobre ręce”, bo jak w każdym środowisku, także dziennikarskim, znajdą się szuje, którzy za odpowiednie wynagrodzenie napiszą wszystko i powiedzą wszystko, a patrząc się nam w twarz będą kłamać i śmiać się z naszej niemożności. I teraz, niech każdy się zastanowi, czy za taką rzeczywistością głosował w ostatnich, czy przedostatnich wyborach?

Wspomniany już tu Henryk Wujec, w jednym z ostatnich wywiadów tak powiedział: - To jest coś koszmarnego. Ten kraj jest już inny. To nie jest kraj Solidarności’80/81, gdzie każdy duszę by oddał – mówię w cudzysłowie – jeden drugiemu. Naprawdę wtedy był taki klimat. A teraz nikomu nic i jeszcze w mordę dać. I to buduje PiS, bo dzięki temu, że wywołują w ludziach bezpodstawny strach, rośnie im popularność, słupki itd.

Ponawiam pytanie: niech każdy się zastanowi – tu, w Brodnicy, Jabłonowie Pomorskim czy Górznie, w gminie bogatej w jeziora i rolniczy krajobraz - czy za taką rzeczywistością i przyszłością oddał głos w ostatnich, czy przedostatnich wyborach?

Przykro będzie żegnać się z Czytelnikami, ale coś takiego może się stać…

*

Niezmiennie - naszym Czytelnikom, mieszkańcom Brodnicy i powiatu brodnickiego, w trudnych niezwykle czasach wyborów moralnych, życzymy wolnej i demokratycznej Polski!

Wiesława Kusztal, Bogumił Drogorób

Fot. Bogumił Drogorób

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe