Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 21 września 2026 00:09
Reklama

Z życia wzięte. Zmanipulowana

Z życia wzięte. Zmanipulowana

W tej historii chodzi o mojego męża i mamę. Mamę znałam i wiedziałam, że jest uczciwą i opiekuńczą osobą. Po drugiej stronie był mój mąż, który z troską w twarzy, oskarżał moją matkę m.in. o robienie krzywdy naszemu dziecku.

Kiedy na świecie pojawił się nasz synek  myślałam, że to początek cudownego etapu w moim życiu. Nie miałam pojęcia, że pod dachem mojego własnego domu toczy się cicha, bezwzględna gra. Mój mąż dzień po dniu, próbował zniszczyć moje nastawienie do mamy, wykorzystując do tego naszego syna. Prawie mu uwierzyłam, stając się w jego rękach narzędziem do manipulacji. Gdyby nie moja  siostra nie wiem jakby się to skończyło. 

Wierzyłam mu

Moja mama od zawsze była sercem i mózgiem naszej rodziny. Odkąd pamiętam dom pachniał ciastem, świeżym obiadem i był pełen miłości. Dla mnie i mojej siostry  mama zawsze miała wiele cierpliwości. Gdy  dowiedziała się, że zostanie babcią,  to całkiem zwariowała ze szczęścia. Zaczęła szydełkować. Robiła malutkie cudeńka. Buciki, sweterki i czapeczki. Do tego oferowała pomoc w opiece nad Adasiem. Jako młode małżeństwo, na tzw. dorobku pracowaliśmy ponad normę, ja wiedziałam, że opieka nad niemowlakiem nie będzie łatwa. Byłam pewna, że mój mąż wreszcie przekona się do mojej mamy, bo od początku naszego małżeństwa jakoś nie darzył jej sympatią. Początkowo wszystko sprawiało wrażenie normalności. Mama przynosiła obiady i wychodziła z Adasiem na spacery, abyśmy mogli trochę odpocząć. Jednak sielanka nie trwała długo. Zaczęłam zauważać coś dziwnego w zachowaniu mojego męża. Po powrocie z pracy przeważnie witał mnie naburmuszony. Tłumaczyłam to  zwykłym zmęczeniem. Nie podejrzewałem, że za jego nastrojami kryje się coś innego. Po jakimś czasie zaczął jakby od niechcenia  rzucać uwagi pod adresem mojej mamy. Twierdził, że  za bardzo się wtrąca, że czuje się u nas zbyt swobodnie. Słuchałam tych skarg z ogromnym smutkiem, bo ja byłam zadowolona z pomocy mamy. W miarę możliwości łagodziłam tę sytuację tłumacząc, że mama bardzo się stara, że kocha Adasia i, że chce dla niego jak najlepiej.

- Może i chce jak najlepiej,  ale i tak robi po swojemu! - oburzał się Krzysztof. - To jest mój syn a ona traktuje mnie, jakbym był dla niego kimś obcym. Dzisiaj też zamiast dać dziecku obiad, to wyszła z nim na spacer, bo ona musi się przewietrzyć. Wierzyłam mu. Poprosiłam mamę o  szanowanie ustalonych przez nas zasad. Mama nic nie odpowiedziała.  Przytaknęła, ale w jej oczach zobaczyłam  smutek. 

Było coraz gorzej

Sytuacja zamiast się uspokoić, stawała się bardziej nieprzyjemna. Mąż opowiadał mi historie, które na dobrą sprawę skreślały mamę z opieki nad synkiem. Mówił, że przypaliła mięso i aby wywietrzyć mieszkanie zrobiła przeciąg, a Adasia  zostawiła przy otwartym oknie. Kiedy indziej myła go w lodowatej wodzie. Na zwróconą uwagę, tylko wzruszyła ramionami. Wierzyłam, że moja mama jest najbardziej rozsądną i troskliwą osobą  na ziemi, ale po drugiej stronie był  mój mąż, który z troską w  głosie mówił, że moja matka  krzywdzi nasze dziecko, a jemu robi na złość. Byłam wykończona tą sytuacją.

Punkt zwrotny

Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej niż zwykle. Krzysztof siedział wściekły w kuchni.  Kiedy zapytałam, co się stało, zerwał się na równe nogi. - Co się stało?! Spytał podniesionym  głosem, wskazując ruchem  głowy na moją mamę. - Twoja „wspaniała mamusia” zostawiła Adasia  samego w wannie z wodą. Wszedłem  do łazienki w ostatniej chwili, zanim się zakrztusił !  - Zrozum ona jest zagrożeniem dla niego. 

Serce mi waliło myślałam, że mi wyskoczy. Patrzyłam na mamę, oczekując, że coś powie, zaprzeczy. -Tak nie było Ilonko - wyszeptała cichutko mama, a po jej policzku zaczęły spływać  łzy. - Przecież wiesz, że nigdy bym ...

- Nie kłam! - Widziałem to. Uratowałem Adasia! - Nie zostaniesz z nim ani minuty dłużej! - krzyczał Krzysztof. Byłam zrozpaczona. Poprosiłam mamę, żeby póki co przestała nas odwiedzać, że wszyscy musimy ochłonąć. Mama nic nie powiedziała. W milczeniu, założyła buty i zapłakana wyszła. Czułam się z tym okropnie, ale byłam przekonana, że postąpiłam słusznie.

Mijały dni

W domu zapanował pozorny spokój, choć mnie przybyło roboty, no i mimo wszystko dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Pewnego popołudnia zadzwoniła do mnie moja siostra, proponując kawę w mieście. Zgodziłam się z nadzieją, że dowiem się co u mamy. Usiadłyśmy w kawiarence w parku. Hania od razu przeszła do rzeczy. -  Widziałam się z mamą. Pomogłam jej w przygotowaniu pościeli do magla - zaczęła. Ona wszystko robi jakoś dziwnie, mechanicznie. - Co się dzieje, spytałam? Długo nie chciała nic powiedzieć, w końcu pękła. - Krzysztof mnie nienawidzi - mówiła. - To nieprawda, krzyknęłam. - Nie kończ. Wiem, co nagadał ci twój mąż. Ja byłam u was tego dnia, kiedy rzekomo mama zostawiła Adasia w wannie.  - Jak to? Nic nie wiedziałam. Tak, oddałam ci wtedy prostownicę do włosów. - Mama była w kuchni, robiła jedzenie dla  was, bo Krzysztof na nią wrzeszczał, że jest południe, a obiad nie gotowy. A Adaś? - Leżał  w łóżeczku. Krzysztof sam go z niego wyciągnął chwilę później. Ja wychodząc weszłam do salonu obejrzeć nowe robótki mamy. Wtedy Adaś zaczął płakać, a Krzysztof zrobił mamie awanturę, wymyślając tę dziwną historię. Nie wiedział, że wciąż tam byłam. Nie mogłam w to uwierzyć. - Haniu, może coś źle usłyszałaś? - zapytałam, próbując bronić  wersji mojego męża. - Siostra, przejrzyj wreszcie na oczy - powiedziała  Hania. Krzysztof od dawna izoluje cię od  rodziny i znajomych.  Pomyśl, nikt z nich do was nie wpada. A ty jesteś albo w pracy, albo z dzieckiem. A każde przyjście  mamy kończy się jego pretensjami. On wymyśla te historie, bo chce mieć całkowitą kontrolę nad tobą i twoimi relacjami z mamą. - Mama jest jedyną osobą, która widzi, że Krzysztof  zrzuca na nią obowiązki, a potem jeszcze wytyka, że jej utrzymanie kosztuje was sporo pieniędzy. Kiedy Hania zapłaciła za kawę i pożegnała się, radząc mi, żebym przemyślała to co mi powiedziała, dopadła mnie panika.

Wydało się

Słowa siostry długo dudniły mi w głowie. Następnego dnia zwolniłam się z biura wcześniej. Nikomu o tym nie mówiąc. Samochód postawiłam przed skrętem w naszą ulicę. Do mieszkania weszłam najciszej jak się dało. Z kuchni dobiegał  głos Krzysztofa. Rozmawiał z kimś przez telefon. Zatrzymałam się w przedpokoju, podsłuchując  o czym mówi.

- Uwierz mi, wystarczyło trochę pozmyślać i nastraszyć starą.  Ilona łyknęła wszystko, co jej powiedziałem. Teściowa tak mnie wkurzała swoją obecnością, że musiałem się jej pozbyć. Ona zawsze taka chętna do pomocy, zadowolona i wpatrzona w Adasia, że aż mnie mdliło. Do tego, w spożywczaku wydawała kupę kasy. Już jej mówiłem, że ma się dokładać do tych zakupów, bo czasami jak dłużej zostawała, to u nas jadła. A to kosztuje. Ale teraz mam po kłopocie. Wystarczyła akcja z Adasiem w wannie i Ilona sama ją wyrzuciła.

Brakowało mi tchu. Mój mąż, któremu ufałam, chwalił się kumplowi tym, jak zmanipulował mnie, chcąc pozbyć się mojej matki.  Miałam wrażenie, że zaraz padnę.  Wyszłam z przedpokoju i stanęłam w progu kuchni. Kiedy Krzysztof mnie zobaczył natychmiast przerwał rozmowę, a z twarzy zniknęły mu kolory. - Ilonko, a ty nie w pracy? Długo tu jesteś? - zapytał drżącym głosem. - Słyszałam wszystko - powiedziałam spokojnie, choć w środku gotowało się we mnie z wściekłości. - Słyszałam, jak chwalisz się tym  że skłóciłeś mnie z mamą. - To nie tak było, źle mnie zrozumiałaś! Ona za bardzo się tu panoszyła i objadała nas.  - Sama mogła zaproponować, że będzie dokładać się do zakupów - powiedział. - Ale nie miałeś prawa zrobić z niej idiotki - mówiłam. - Poza tym chciałeś od niej pieniądze za jedzenie, które nam gotowała.  A ty wiesz ile kosztuje opiekunka do dziecka? Albo porządne ubranka dla malucha? - zapytałam. - Ale ja byłam głupia, że ci uwierzyłam. Odwróciłam się i wybiegłam z mieszkania. Natychmiast musiałam pojechać w jedno miejsce.

Zrobiło się lepiej

Drogę do mamy pokonałam biegiem, bo bałam się siadać za kierownicą. Zastałam ją w ogrodzie. Siedziała pod starym orzechem i dziergała kolorowe spodenki. Podeszłam i usiadłam obok niej. Spojrzała na mnie, bez gniewu, tylko z ogromnym smutkiem w oczach. - Przepraszam cię mamo. Przepraszam, że jemu uwierzyłam. Opowiedziałam jej wszystko. O rozmowie z Hanią i o tym, co podsłuchałam. Mama  płakała. Kiedy skończyłam, przytuliła mnie, tak jak to robiła zawsze, gdy spotkało mnie coś złego. Wiedziałam, że mi wybaczyła. 

Kolejne tygodnie  nie należały do łatwych. Mężowi postawiłam warunki. Wie, że stracił moje zaufanie i że tak szybko go nie odbuduje. Zgodził się na wizyty u psychologa, widząc, że jestem gotowa go zostawić jeśli coś podobnego się powtórzy. Moja mama wróciła do naszego życia. Dalej opiekuje się Adasiem, ale teraz to ja pilnuję, by nie stała się jej żadna krzywda. 

Notowała: Wiesława Kusztal

Fot. Katarzyna Szczęsna "KaśMiś". 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Hanka Wojciechowska Treść komentarza: Przepis na gęś faszerowaną żurawiną i orzechami. 1 tuszka gęsi ok.2,5 kg 1 pomarańcza, 1 cytryna, 1 łyżka miodu, 2 łyżki oleju rzepakowego, sól i pieprz. do nadzienia: 600 g najlepiej kwaśnych jabłęk,3 duże cebule, 70 g żurawiny, 60 g orzechów ziemnych, pół pęczka świeżej bazylii, 2 łyżki tartej bułki, 3 łyżki oleju rzepakowego, sól, pieprz. Z pomarańczy zetrzeć skórkę ( tylko żółtą część) i odłożyć. Z pomarańczy i cytryny wycisnąć sok, dodać do tego olej, miód, trochę soli i pieprzu i całość dokładnie wymieszać. tak powstałą marynatę odstawić. Tuszkę gęsi oczyścić, umyć i osuszyć. Ułożyć w brytfannie. Startą wcześniej skórkę z pomarańczy wymieszać z łyżeczką oleju i połową łyżeczki soli i tym dokładnie natrzeć gęś z wierzchu. Na patelni rozgrzać 3 łyżki oleju rzepakowego. Cebule pokroić w plastry i przesmażyć na oleju aż się zeszkli, dodać umyte i osuszone listki bazylii, przykryć i dusić ok.2 min. Zdjąć z ognia. Orzechy ziemne utłuc w moździerzu lub rozdrobnić w malakserze, jabłka obrać , pokroić w mniejsze kawałki usuwając gniazda nasienne. Do podsmażonej cebuli z bazylią dodać jabłka, żurawinę, utłuczone orzechy, tartą bułkę i całość dokładnie wymieszać. Nafaszerować gęś, spiąć wykałaczkami i odstawić na 2 - 3 godz. w chłodne miejsce. Odsączyć, wstawić do piekarnika nagrzanego do220 stopni na 20 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 170 stopni i piec kolejne 2 - 2,5 godz. Pozostałość marynaty wymieszać z 200 ml bulionu drobiowego i w trakcie pieczenia co kilkanaście minut smarować tuszkę aby nie wyschła zanadto. Pozostałe dodatki według gustu i uznania. Smacznego. Przepis nadesłała Hanka Wojciechowska tel. 48601146220 Brodnica. email: [email protected] Data dodania komentarza: 19.09.2026, 11:01 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Hanka Wojciechowska Treść komentarza: Przepis na gęś faszerowaną żurawiną i orzechami. 1 tuszka gęsi (2,5 kg) 1 pomarańcza. 1 cytryna, 2 łyżki oleju rzepakowego, 1 łyżka miodu, sól, pieprz. Nadzienie : 60 dkg. kwaśnych jabłek, 3 duże cebule, 7 dkg żurawiny, 6 dkg orzechów ziemnych, pół pęczka świeżej bazylii, 2 łyżki bułki tartej , 3 łyżki oleju rzepakowego ,sól, pieprz. wykonanie. Z pomarańczy zetrzyj skórkę i odłóż. Z pomarańczy i cytryny wyciśnij sok, dodaj olej, miód, trochę soli oraz pieprzu i całość dokładnie wymieszaj. Powstałą marynatę odstaw na później. Tuszkę gęsi oczyść, umyj i dobrze osusz. ułóż w brytfannie. Startą wcześniej skórkę z pomarańczy wymieszaj z połową łyżeczki soli. taką mieszanką za pomocą pędzelka nasmaruj dokładnie gęś z zewnątrz. Teraz przygotuj nadzienie. na patelni rozgrzej trzy łyżki oleju, dodaj cebulę pokrojoną w plastry i przesmaż ją, aż się zeszkli oraz dodaj umyte i osuszone listki bazylii. przykryj i duś całość ok.2 minut, po czym zdejmij z ognia. Orzechy ziemne utłucz w moździerzu lub rozdrobnij w malakserze. Jabłka obierz, pokrój na ćwiartki, usuń gniazda nasienne, a następnie pokrój na mniejsze kawałki. Do podsmażonej cebuli z bazylią dodaj jabłka, żurawinę , utłuczone orzechy i bułkę tartą. Dopraw do smaku solą oraz pieprzem i masę na farsz dokładnie wymieszaj. Nafaszeruj gęś i zepnij wykałaczkami. nasmaruj mięso marynatą i odstaw na 2-3 godz. w chłodne miejsce. Osącz i wstaw na 20 min. do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Kolejne 2 do 2,5 godz. piecz w temperaturze 170 stopni. Pozostałości marynaty można wymieszać z 250 ml bulionu drobiowego i co kilkanaście minut w trakcie pieczenia smarować gęś, by nie obsychała. Dodatki według uznania. Smacznego ! przepis przesyła Hanka Wojciechowska tel. 48601146220 Brodnica e mail: [email protected] Data dodania komentarza: 18.09.2026, 15:33 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Halina Kowalska Treść komentarza: Gęś z pyzami i brukselką. składniki: 1 tuszka gęsi-ok.4,5 kg. sól, pieprz,3 jabłka, 50g płatków migdałowych, na pyzy: 1kg ziemniaków, 2 jajka, sól, szczypta gałki muszkatołowej, 10 dkg mąki, 5 dkg kaszy manny do brukselki: 80 dkg brukselki, 4 łyżki masła, sól, pieprz, gałka muszkatołowa. Sposób przygotowania. umytą gęś natrzeć dokładnie solą i pieprzem. obrane jabłka pokroić w plasterki usuwając nasiona. Na rozgrzanej patelni bez tłuszczu przyrumienić płatki migdałów. Jabłka wymieszane z migdałami umieścić we wnętrzu gęsi. Po włożeniu nadzienia spiąć wykałaczkami. Do brytfanki wlać ok. 300 ml gorącej wody i włożyć gęś tak, aby leżała klatką piersiową do góry. Wstawić gęś do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza na jedną godzinę. Następnie wyjąć z pieca i odwrócić gęś. Po dolaniu ok.100 ml gorącej wody wstawić gęś na 2 do 2,5 godziny do piekarnika. na 20 min. przed końcem pieczenia polać ją kilkakrotnie osoloną wodą i piec bez przykrycia. podczas pieczenia przygotować pozostałe składniki dania. umyć ziemniaki i wrzucić je w mundurkach do osolonego wrzątku na ok.25 min. Ugotowane ziemniaki odcedzić i obrać ze skórek. Ubić dokładnie ziemniaki i wymieszać z jajkami , solą, gałką muszkatołową, kaszą i mąką. Wymieszać ciasto, aż uzyska jednolitą i elastyczną konsystencję. Następnie zwilżyć dłonie i uformować ziemniaczane kulki. zagotować wodę z solą i wrzucać pyzy do wrzątku na ok.20 min. Oczyścić brukselki i wrzucić do osolonego wrzątku na ok. 12 min. Następnie odsączyć. Rozpuścić masło w garnku i wrzucić do niego brukselkę. Doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. gotową gęś ułożyć na półmisku w towarzystwie pyz i brukselki. Sos powstały podczas pieczenia gęsi przelać do oddzielnego naczynia i podać razem z daniem głównym. Przepis przesyła Halina Kowalska tel.48503589904 Brodnica [email protected] Data dodania komentarza: 18.09.2026, 14:58 Źródło komentarza: Smaczna tradycja - konkurs Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Pięknie opisane, bo przypomina dawne czasy, gdy jeździło się z tego dworca w cztery strony świata... Tak! Była kasa, ale najważniejsza poczekalnia i to czynna cała dobę... Nie było to miejsce bezdomnych a głównie dla pasażerów... Przez kilka lat jeździłam pośpiesznym Białystok - Wrocław do Poznania i było super! Nikt nie martwił się o bilety, jak teraz a w pociągu nawet drzemka była... a bagaż na swoim miejscu spokojnie czekał... Dobrze, że nastąpi odbudowa tego naprawdę zabytkowego dworca głównego w naszym regionie... Czekam więc też, jak wspomniałeś do tych lat, by "wsiąść do pociągu byle jakiego...", jak w piosence Maryli Rodowicz... i dojechać tam, gdzie by się chciało... Dobrze, że podjąłeś ten temat... Dziękuję...Może wspomnienia przyśpieszą plany? Czytelniczka Super Brodnicy.. Czesława Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:47 Źródło komentarza: Siedząc na peronie Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci
Reklama