Z tego miejsca rozciąga się rozległy widok na całą północno-wschodnią część Gliwic. Ale nie jest to wieża widokowa, lecz ważny historycznie obiekt, będący świadectwem wydarzeń sięgających lat trzydziestych XX wieku.
Drewniany maszt radiowy (wieża) jest dziś wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa śląskiego. Zbudowany został z belek modrzewia syberyjskiego, połączonych ze sobą mosiężnymi śrubami. Ktoś obliczył, że jest ich ok. 16 tysięcy o różnych przekrojach i długościach. Co ciekawe w całej konstrukcji nie ma ani jednego stalowego gwoździa. Wieża radiowa, górująca dumnie nad miastem, ma 111 metrów wysokości i choć w momencie powstania należała do niższych tego typu konstrukcji, dziś uznawana jest za najwyższą w Europie wzniesioną przed 1939 rokiem. Oddana do użytku 22 grudnia 1935 r. wraz z kilkoma budynkami utworzyła kompleks Radiostacji Gliwice.
Kilka faktów z tamtych lat
Przed wojną Gliwice należały do III Rzeszy. Uruchomiona radiostacja zastąpiła przestarzały, pierwszy tego typu obiekt z 1925 r. i rozpoczęła pracę w tak zwanej śląskiej sieci synchronicznej. Uzupełniała i rozszerzała zasięg niemieckiej Stacji Głównej we Wrocławiu, czyli Reichssender Breslau.
To oczywiście miało swoje znaczenie i przekładało się na siłę propagandy niemieckiej. Audycje słyszalne były po obu stronach granicy, dzielącej Górny Śląsk. Emisja sygnału trafiała na dogodne warunki, a dzięki wieży o tak dużej wysokości sygnał rozsiewał program po całej Europie, a nawet trafiał do Azji i Ameryki Północnej.
Latem 1939 roku
atmosfera polityczna między Polską a Niemcami była tak napięta, że nieuchronnie zbliżająca się wojna była tematem numer jeden. Wtedy już nie zastanawiano się czy wojna wybuchnie, tylko szukano odpowiedzi na pytanie, kiedy to nastąpi. Nazistowska machina skupiła się na opracowywaniu scenariuszy przewidujących serię przygranicznych incydentów, które mogły stanowić dowody oskarżenia Polski o rozpoczęcie działań zbrojnych przeciwko Rzeszy.
W materiałach Instytutu Pamięci Narodowej znajdujemy słowa Hitlera wypowiedziane na spotkaniu z dowództwem Wehrmachtu 22 sierpnia 1939 roku. Powiedział on wtedy do swoich generałów: „Dam propagandowy pretekst do rozpętania wojny, obojętnie czy wiarygodny. Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy nie.”
W kilka dni później, po tej deklaracji, 31 sierpnia 1939 r. o godzinie 20.00 grupa esesmanów przebranych za powstańców śląskich napadła na niemiecką radiostację. Wydarzenie to zapisało się w historii jako
Prowokacja Gliwicka
Napastnicy wtargnęli do studia, sterroryzowali pracowników i zamierzali wyemitować komunikaty radiowe w języku polskim i niemieckim. Taki był plan.
Nie powiódł się. Nadano tylko odezwę po polsku, zaś słyszane były jedynie pierwsze słowa: „Uwaga, tu Gliwice, rozgłośnia radiowa znajduje się w rękach polskich”. Komunikat ten zamiast dotrzeć do Berlina, jak planowała propaganda niemiecka, „ugrzązł” w eterze zaledwie kilka kilometrów od nadajnika. Błąd polegał na tym, że prowokatorzy użyli do przekazu mikrofonu burzowego o niewielkim zasięgu, służącego jedynie do nadawania komunikatów meteorologicznych.
Niemcy nagłośnili jednak całe zajście w prasie, informując rządy sojuszniczych państw Polski o zbrodniczych działaniach Polaków. Aby uwiarygodnić spreparowane, fałszywe oskarżenia, Polakom przypisano także śmierć powstańca śląskiego Franciszka Honioka, zamordowanego przez Gestapo, którego zwłoki bezdusznie podrzucono na teren radiostacji.
Prowokacja Gliwicka była operacją tajną, nieudokumentowaną. Prawdę o niej odsłonił dopiero proces norymberski oraz późniejsze badania historyków z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w.
Prowokacyjna akcja Niemców wpisywała się w całą serię incydentów przygranicznych. Obarczając winą Polaków miały one zniechęcić Francję i Wielką Brytanię do udzielania pomocy militarnej Polsce, choć ta gwarantowana była w porozumieniach sojuszniczych. Historia potoczyła się jednak inaczej niż zakładał zbrodniczy plan Hitlera. Radiostacja przy ulicy Tarnogórskiej w Gliwicach przetrwała wojnę. Działała do 22 stycznia 1945 roku. 22 maja Armia Czerwona przekazała obiekt Polsce.
Do 1956 roku Gliwice zagłuszały
rozgłośnie zagraniczne, głównie Radio Wolna Europa. Takie było zadanie radiostacji. Po zaprzestaniu roli „zagłuszacza” w jednym z budynków rozpoczęto produkcje sprzętu radiowego. Wieża zaś służyła do prób emisyjnych m.in. dla telewizji i telekomunikacji. Od 2005 roku obiekt należy do Muzeum w Gliwicach.
Dziś Radiostacja Gliwice to pomnik historii, wpisany na Szlak Zabytków Techniki województwa śląskiego. Jest atrakcją turystyczną, a wieża antenowa, jako jedyny taki drewniany maszt w Europie, wzbudza duże zainteresowanie. W sali głównej budynku nadawczego można oglądać oryginalną, przedwojenną aparaturę radiową. Prezentowane są tu filmy, organizowane spotkania, przypominające historię tego miejsca, zaś przestrzeń wokół Radiostacji przekształcona została w ogólnodostępny park. W dniach obchodów kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej, warto tu zajrzeć, by spotkać się... z przeszłością.
Tekst: Piotr Karmański
Fot. Archiwum Muzeum Historii Radia i Sztuki Telewizyjnej w Gliwicach

Napisz komentarz
Komentarze