Panie Łaskawco! Piszę do Pana niestety, bo do kogo innego? Chciałem Panowi przedstawić moją sprawę, bo tylko Pan niestety może się nią zająć. Nazywam się Rajmund Bywszy i jestem niestety bramkarzem naszego miejscowego klubu LZS Pastwisko Pieczara i tak dalej. Jestem bramkarzem, bo jak człowiek zostaje bramkarzem, to już niestety do końca życia. Mam sześćdziesiąt i sześć lat i nadal jestem bramkarzem, nawet mówią do mnie niestety: Bramkarz.
Moja opowieść będzie niestety krótka, bo pisanie mnie męczy. Nasza drużyna LZS Pastwisko Pieczara gra w B Klasie i zajmuje na razie niestety ostatnie miejsce w tej lidze, a zagraliśmy dopiero dwa mecze, bo dopiero niedawno zaczęły się niestety rozgrywki. Jestem niestety na każdym meczu i oglądam go na stojąco, bo nie ma ławek, jest tylko boisko. Oglądam mecz na stojąco, bo lubię niestety stać, bo przecież jako bramkarz też stałem w bramce. Niestety. Oglądam mecz i niestety kibicuję. Najczęściej wołam: i naprzód, chłopaki, naprzód, uważaj na tego z tyłu, ma złe zamiary, będzie kopał po kostkach, podaj Piórowi, bo Piór jak strzeli, to mucha niestety nie siada, bramka. Podaj Piórowi, wołam i wołam. Sędzia niestety gwiżdże bo musi, bo jest spalony i tak dalej. Sędziów jest dwóch, bo trzeci niestety nie dojechał. Więc z chorągiewką żółtą, jako ten trzeci biega niestety kościelny, bo ma czas, bo nie ma w czasie meczu niestety nabożeństw.
I naraz sędzia gwizdnął nie tak, a ja niestety przepisy znam, jako że jako bramkarz, a dziś były bramkarz, mam prawo niestety zwrócić uwagę. Jak zarządził przerwę regulaminową i chłopaki poszli niestety się odlać, powiedziałem do tego sędziego niestety co o nim myślę i tak dalej. Powiedziałem do niego: ty ch...u i tak dalej niestety. Sędzia wyciągnął notes, zawołał działacza naszego klubu LZS Pastwisko Pieczara i niestety powiedział, żeby wyrzucić mnie za bramę stadionu. A u nas nie ma bramy, jest pole, a widział kto pole z bramą?
Poczułem się niestety skrzywdzony, bo jeszcze tego tygodnia przyszedł do mnie list polecony, a tam było, że związek piłki nożnej nakłada na mnie karę, zakaz stadionowy i tak dalej. Ale u nas nie ma stadionu, jest tylko boisko niestety. A na tym boisku ja kiedyś niestety grałem jako ten bramkarz i zostawiłem na zielonej murawie litry potu, broniłem w beznadziejnych niestety sytuacjach, jestem żywą legendą naszego klubu i tak dalej.
Opisuję Panowi moją historię, Drogi Łaskawco, bo wierzę niestety, że Pan się przejmie i mnie ułaskawi, i zdejmie ten zakaz stadionowy, bo ma od dziś obowiązywać przez dwa lata i tak dalej. To nic, że nie ma u nas stadionu i nikt nie stoi niestety w bramie, bo nie ma bramy i ja nadal chodzę niestety na mecze. Jest tylko niestety coś bardzo ważnego, moja niestety godność, mój honor byłego zawodnika, bramkarza, który powiedział sędziemu niestety ty ch...ju, ale było to w nerwach. Niech Pan, tak niestety po ludzku, Drogi Łaskawco, spojrzy łaskawym okiem, zrobi mi prezent na urodziny, bo za tydzień kończę sześćdziesiąt i siedem lat. Weź Pan, Drogi Łaskawco, to pod uwagę. Rajmund Bywszy i tak dalej.
PS. Tylko dla Panowa wiadomości: słowo Ch...j w ostatnich latach przeżyło niejedną zwyżkę kursu i nie tylko na uniwersytetach traktowane było jako wartość najwyższa. Niestety.
- Stosując prawo łaski, prezydent Karol Nawrocki zdjął z kibica zakaz stadionowy, jaki został na niego wydany za to, że w trakcie meczu wyjazdowego Legii z Motorem Lublin przebywał na płocie okalającym trybunę gości – pisze Jakub Majmurek. - „Staruch” broni się, że miał akredytację wydaną przez organizatorów, upoważniającą go do przebywania w tym miejscu; sąd nie przyjął jednak jego linii obrony (…) Angażując tak szacowną instytucję polskiego porządku prawnego w umożliwienie "Staruchowi" wejścia na stadion, prezydent ośmiesza samą koncepcję prawa łaski, a przy okazji swój urząd i samego siebie.
- Nie mam osobiście nic przeciwko temu, aby pan „Staruch” chodził na stadion. Jednak sytuacja, w której człowiek pełniący funkcję Prezydenta RP używa nadzwyczajnego przywileju ułaskawienia do załatwiania przepustki na stadion, to tego nawet nikt z autorów najbardziej opasłych komentarzy do prawa karnego sobie nie wyobraził – napisał Roman Giertych.
- Niektóre ułaskawienia mówią więcej o prezydentach niż ich wszystkie przemówienia razem wzięte – uważa Donald Tusk.
Bogumił Drogorób

Napisz komentarz
Komentarze