Pojawili się w brodnickiej farze w dniu Zesłania Ducha Świętego, wmieszani w liczne grono wiernych, dla których Zielone Świątki – ta nazwa przyjęła się w tradycji historycznej Kościoła – podobnie jak przed 1989 rokiem czynili to esbecy, uzbrojeni w magnetofony, dyktafony, Bóg wie w co jeszcze.
Przed laty realizowali zadania postawione przez aparat partyjny PZPR, jako że walka z Kościołem w PRL, to była zwyczajna codzienność. Słuchali uważnie co mają do powiedzenia duchowni – podczas kazania, czy ludzie świeccy, jak choćby Stefan Bratkowski, prezes SDP, zawieszonego i zlikwidowanego w stanie wojennym. Ostatnio mieliśmy do czynienia z nowym wcieleniem towarzyszy działających jak niegdyś esbecja. Miejscem penetracji była brodnicka fara, a rzecz się działa w dniu święta Zesłania Ducha Świętego.
Co przyciągnęło uwagę tajniaków? Zapewne nie istota owego święta, które czczą chrześcijanie, nawet nie liczba wiernych wypełniająca świątynie. Prawdopodobnie fakt, że pojawili się na tym nabożeństwie nasi przedstawiciele parlamentu: senator Ryszard Bober i poseł Zbigniew Sosnowski, że sztandary Polskiego Stronnictwa Ludowego pochyliły się w świątyni przed Majestatem.
Przyczajeni towarzysze, spadkobiercy esbecji, obserwując wiernych i duchowieństwo w dniu Zielonych Świątek w brodnickiej farze przyjęli w opisie swoich wrażeń zasadę kłamstwa, oszustwa, nienawiści, pogardy, a więc sposób widzenia rzeczywistości pewnej partii, która w nazwie ma takie ideały jak prawo i sprawiedliwość. A to co zebrali opisali na portalu Ziemia Michałowska (nie mylić z czasopismem „Ziemia Michałowska”). Parlamentarzystów uznano za postkomunistów, proboszcza parafii dr Mariusza Stasiaka za duchownego łamiącego wszelkie reguły przyzwoitości, a także ustalenia Konferencji Episkopatu Polski, ponieważ jak czytamy „lewicowa partia wniosła do świątyni swoje sztandary”.
Tu mała dygresja – stylistyka owego raportu opublikowanego na portalu Ziemi Michałowskiej wydanie elektroniczne – odwzorowuje, w pewnym sensie, dokumenty esbeckie. Ilustruję to przykładem, oczywiście wyrwanym z kontekstu: „Dziś na Mszy o godz. 11.00 zjawiła się ekipa ze sztandarami PSL i mowę z mównicy, która ma służyć wyłącznie celom religijnym prowadził poseł postkomunistycznego PSL...”. I dalej w tym samym stylu. Tekst podpisał lub podpisali autorzy (ZM). Po prostu tchórze, bez ujawniania nazwisk. Podobnie jak czyniła to w czasach PRL-u wielonakładowa „Trybuna Ludu”.
Przy okazji – lista niektórych geniuszy z PiS (wcześniej w PZPR), których wydało polskie plemię: Stanisław Piotrowicz, prokurator stanu wojennego, aktualnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, od 1975 r. w PZPR, Andrzej Aumiller, minister w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Krzysztof Czabański, członek PZPR od 1967-80, Wojciech Jasiński, były minister skarbu w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, od 1975 r. należał do PZPR, Stanisław Kostrzewski, był skarbnikiem PiS. Należał do PZPR do momentu rozwiązania tej partii. Andrzej Kryże, działał w PZPR od lat 70. do jej rozwiązania. W marcu 1980 r. jako sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie skazał na karę aresztu zasadniczego Andrzeja Czumę, Wojciecha Ziembińskiego i Bronisława Komorowskiego. W latach 2005 – 2006 sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości. Jan Pietrzak i Marcin Wolski – znakomici satyrycy czasów PRL.
Spójrzmy na chwilę w przeszłość, którą niezwykle interesująco opisuje dr Alicja Trukszyn, etnolog, folklorysta. - Na posiedzeniu Rady Naczelnej PSL w Rzeszowie w dniu 30 maja 1903, podjęto inicjatywę powołania obchodów Święta Ludowego. Pierwsze obchody odbyły się w 1904 roku, w 110 rocznicę upamiętniającą bitwę pod Racławicami zawieszone aż do 5 czerwca roku 1927, kiedy to na Kongresie Chłopskim zadecydowano o odtworzeniu Święta Ludowego. W uchwale zapisano m.in., że: „Dniem Święta Stronnictwa Chłopskiego jest pierwszy dzień Zielonych Świątek, który wszyscy członkowie każdego roku powinni obchodzić w sposób uroczysty przez wywieszenie sztandarów stronnictwa, ozdobienie domów zielenią itp.” (...) W okresie wojennym ludowcy obchodzili je potajemnie w domach lub lasach, wraz z partyzantami z oddziałów Batalionów Chłopskich. Po zakończeniu wojny władze PRL przywróciły święto, ale stały się ich współgospodarzami. Dopiero w roku 1990, po reaktywacji PSL nastąpił powrót do korzeni tego święta.
Co jeszcze warto wiedzieć? - W czasach zaborów wszyscy chłopi wraz z ludowcami rozpalali ogniska na wzgórzach, podkreślając tym chłopskie korzenie i polską tożsamość - pisze dr Alicja Trukszyn z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Każdego roku w tym dniu ludowcy spotykają się na uroczystej mszy św., by prosić Boga o dobre plony. Zielone Świątki to jedno z najradośniejszych świąt w naszej tradycji, w kalendarzu kościelnym jest świętem ruchomym, zależne od Wielkanocy...
***
Przyczajeni w kościele towarzysze, tak wyczuleni na dobro nabożeństw w brodnickiej farze, jakoś jeszcze nie zainteresowali się niszczeniem kultury chrześcijańskiej na Jasnej Górze, gdzie „artyści” spod znaku PiS śpiewają, tańczą, robią sobie disco polo pod kierownictwem pewnego Ojca z Torunia, zwanego dla niepoznaki Dyrektorem. A przecież to świętokradztwo, obrazoburstwo, po prostu wandalizm.
Bogumił Drogorób

Napisz komentarz
Komentarze