Zespół Inicjatyw Napojów Oryginalnych był organizatorem ciekawego wydarzenia pod nazwą „Smaki Majówki”. Spotkanie odbyło się na Winnicy Sztolcman, położonej na granicy dwóch województw.
Najpierw szosą z Tereszewa do Szafarni, a tam, gdzie asfalt się kończy wjeżdżamy na drogę polną, leśną, trochę trudną do przejazdu – kierowca samochodu z niskim zawieszeniem musi uważać. Ciekawe – trudna do przejazdu droga wyznacza granicę woj. kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Z leśnej drogi w prawo i już jesteśmy na ostatnim etapie Nowomiejskiego Szlaku Wina i Miodu.
Spotkanie na winnicy Anny i Łukasza Sztolcmanów było inauguracją Nowomiejskiego Szlaku Wina i Miodu – wspólnej inicjatywy lokalnych producentów, którzy łączą rzemiosło, jakość i przywiązanie do regionu. Przygotowano kameralne wydarzenie, podczas którego można było poznać winnicę – rzadkie miejsca w tym rejonie kraju - oraz posłuchać o tym, jak powstają produkty, doświadczyć ich w naturalnym otoczeniu.
Szlak wina i miodu to lokalna inicjatywa łącząca rzemieślników, którzy tworzą napoje jakościowe z szacunkiem do natury, miejsca i tradycji. Gdy Anna przygotowała przyjęcie, degustację win – i nie tylko – Łukasz zabrał zebranych (ponad 20 osób) na wyprawę na szczyt pagórkowatej winnicy, skąd przepiękny widok na okolicę, na miejsce ich pracy, na początkową fazę wiosennego wzrostu winorośli.
- Nie mieliśmy z Anią doświadczenia rolniczego, sadowniczego, wszystko co dowiedzieliśmy się o winnicach braliśmy z książek, czasami z obserwacji – mówi Łukasz. - Winnica stała się nasza pasją. Stawiamy, jako producenci, na jakość, nie na ilość. W tej konkurencji trudno startować. Nasze wina powstają z poszanowaniem natury i terroir.
Tu wyjaśnijmy, że francuski termin terroir oznacza unikatowy splot warunków środowiskowych – gleby, klimatu, topografii i czynników ludzkich – wpływających na uprawy (wino, kawa, ser), nadając im niepowtarzalny, lokalny charakter. O tym dowiedzieliśmy się podczas degustacji win, które powstały z winogron białych, bogatych w witaminy (C, K, z grupy B) i przeciwutleniacze (resweratrol) owoce, wspierające odporność oraz układ krążenia. Na dodatek są niskokaloryczne. Sery z Wiejskich Smaków Ewy z Krzemieniewa oraz pieczywo, chleb pieczony przez Annę Sztolcman uzupełniały menu degustacji.
Nie tylko o winach opowiadał Wojciech Stachowicz, którego praprzodkowie z dziadkiem i ojcem na czele – z czasów już bliskich panu Wojciechowi – królowali, rozwijając tradycję pszczelarską. Pasieka i Miodosytnia z Nawrze to kolejny etap wędrówki szlakiem wina i miodu. - Twórczość moich przodków to miejsce, w którym tradycja pszczelarska łączy się z rzemieślniczym podejściem do miodosytnictwa. To jednocześnie opowieść o pracy pszczół, jakości miodu i dawnym dziedzictwie napojów fermentowanych.
W tej części degustacji mogliśmy posmakować trójniak, tradycyjny miód pitny, charakteryzujący się dość niską zawartością alkoholu od 12 do 14 proc. Niestety, nie wiemy co o tym sądził Zagłoba Onufry.
W trzeciej części „Majowych smaków” swoje dary zaprezentował Grzegorz Jabłoński z Łąkorza, przedstawiciel Pasieka Jabłońscy. - Rodzinne rzemiosło – mówi wytwórca – zakorzenione jest w lokalnym krajobrazie i spokojnym rytmie pracy z naturą. To miejsce pokazuje, że produkt regionalny zaczyna się od jakości surowca, cierpliwości i wiedzy przekazywanej w praktyce.
Uwagę zebranych Grzegorz Jabłoński skoncentrował na produkcji oleju – od zasiewu rzepaku do tłoczenia. Tu niezwykle ważna dygresja – w tym procesie nie ma określenia „pierwsze tłoczenie”, to zwykły chwyt marketingowy. Olej tłoczy się raz i na tym kończy się wiedza o powstawaniu oleju.
Co łączy tych pasjonatów i twórców, rzemieślników i producentów? Cierpliwość, rzetelność, niezgoda na chemię, zgoda na jakość a nie ilość, poszanowanie natury, uroda krajobrazu, dyscyplina pracy. Łączą ich też pragnienia – słonecznych dni i wspaniałej pogody. Dalej już jest łatwiej, choć świadomość, że nic samo się nie zrobi, towarzyszy im każdego dnia.
Tekst i fot. Bogumił Drogorób

Napisz komentarz
Komentarze