Z Justellą Celebucką, artystką wielu talentów, o twórczości i emocjach, przekazywanych w dziełach rozmawia Wiesława Kusztal.
Pod koniec pierwszej dekady kwietnia 2026 roku w zabytkowych wnętrzach Pałacu w Lubostroniu odbył się wernisaż wystawy pn. „Zaklęte uczucia – sekretne emocje”, połączony z promocją debiutanckiego tomiku poezji „Esencja burzowej chmury”, także autorstwa Justelli Celebuckiej.
- Jaki to był wieczór?
- Nie ukrywam, że dla mnie był to wieczór szczególny – spotkanie obrazu, słowa i muzyki, tworzące wielowymiarową opowieść o emocjach, pamięci i wewnętrznych przeżyciach. A samo miejsce tego wydarzenia nadało mu dla mnie wymiar wyjątkowo osobisty. Pałac w Lubostroniu, jedna z najpiękniejszych klasycystycznych rezydencji w Polsce, od wieków pozostaje przestrzenią spotkań sztuki i życia intelektualnego. W jego wnętrzach bywali przedstawiciele polskiej arystokracji oraz twórcy tacy jak Stefan Garczyński, Gustaw Zieliński, a według przekazów także Adam Mickiewicz.
- Na ile to miejsce okazało się dla Ciebie wyjątkowe i ważne?
- Możliwość zaprezentowania swojej twórczości właśnie w tej historycznej przestrzeni odebrałam jako doświadczenie głęboko symboliczne. Z pałacem związane są korzenie moich przodków, dlatego ten wieczór stał się dla mnie nie tylko ważnym wydarzeniem artystycznym, ale również sentymentalną podróżą w czasie – spotkaniem mojej współczesnej twórczości z historią miejsca bliskiego mojej rodzinnej pamięci.
- Zaciekawił mnie ten rodzinny wątek związany z miejscem wystawy Twoich prac. Może powiesz coś więcej na ten temat?
- Moje powiązania z Pałacem w Lubostroniu mają dla mnie wymiar bardzo osobisty, choć nie zawsze oczywisty na pierwszy rzut oka. Wiem, że w czasach związanych z rodziną Skórzewskich w pałacu mieszkali moi prapradziadkowie, a moja babcia przyszła tam na świat. To daje mi poczucie cichej, rodzinnej ciągłości, ale traktuję to bardziej jako intymną historię niż coś, co wymaga podkreślania.
- Nic dziwnego, że pokazanie swoich dzieł w tym właśnie miejscu jest dla Ciebie poruszającym doświadczeniem. Ale przejdźmy do Twojej twórczości.
- Moja twórczość koncentruje się wokół emocji zapisanych w materii - tych niewypowiedzianych, ukrytych i trudnych do nazwania. Poprzez strukturę, formę i organiczność materiału staram się nadawać kształt temu, co ulotne i wewnętrzne, tworząc prace będące zapisem przeżyć, pamięci i stanów emocjonalnych. Każde dzieło traktuję jako osobną opowieść, w której materia staje się nośnikiem emocji, napięć oraz przemian. Jednym z prezentowanych podczas wystawy dzieł była praca inspirowana postacią hrabiny Skórzewskiej – kobiety, która odegrała istotną rolę na ziemi łabiszyńskiej w trudnym historycznie czasie dla Polski. To właśnie jej poświęciłam pracę zatytułowaną „Światło jej myśli”.
- Powiedz coś więcej o tej pracy?
- Dzieło ukazuje ceramiczne popiersie hrabiny jako symbol jej ponadczasowej obecności – pamięci o kobiecie, której siła, intelekt i postawa pozostają żywe mimo upływu lat. Szczególnym dopełnieniem tej symboliki jest fakt, że rzeźba „Światło jej myśli” pozostanie w Pałacu w Lubostroniu na stałe, stając się częścią tego miejsca i trwałym śladem dialogu pomiędzy historią pałacu a współczesną twórczością artystyczną.
- A jak Twoje prace i prezentowane fragmenty z tomiku poezji zostały odebrane przez gości wernisażu?
- Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tak licznej obecności gości, tak serdecznego przyjęcia ani tak wyjątkowej atmosfery tego wieczoru. Skala zainteresowania, otwartość publiczności i magia całego wydarzenia przerosły moje najśmielsze oczekiwania, pozostawiając we mnie ogromną wdzięczność i wzruszenie za co serdecznie dziękuję gościom, organizatorom, muzykom uświetniającym to wydarzenie oraz rodzinie i przyjaciołom.
- Na wystawie prezentowałaś też tomik poezji „Esencja burzowej chmury”. Kiedy zauważyłaś, że poezja zagościła w Twojej artystycznej duszy i czy pamiętasz pierwsze zapiski?
- Poezja pojawiła się w moim życiu bardzo naturalnie, bez jednego, konkretnego momentu. Myślę, że była we mnie od zawsze, tylko z czasem zaczęła znajdować swoje ujście w słowach. Pierwsze zapisy były bardzo intuicyjne – krótkie, emocjonalne, bardziej zapisy stanów niż świadome formy literackie. Dopiero później zaczęłam rozumieć, że jest to dla mnie równorzędny sposób wyrażania się.
- Od dłuższego czasu śledzę Twoje artystyczne osiągnięcia. Jak się czujesz ze świadomością, że na dobre zaistniałaś w świecie sztuki. Świadczą o tym liczne nagrody i wyróżnienia na zagranicznych, prestiżowych konkursach.
- Trudno mi myśleć o sobie w kategoriach „zaistnienia”, bo dla mnie proces twórczy jest czymś ciągłym i bardzo osobistym. Oczywiście nagrody i wyróżnienia są ważne – dają poczucie, że to, co robię, znajduje odbiorców i zostaje zauważone na arenie międzynarodowej– ale nie traktuję ich jako punktu dojścia. Bardziej jako potwierdzenie, że warto iść swoją drogą. Każde takie wyróżnienie jest dla mnie cenne, ale najważniejsze pozostaje samo tworzenie i relacja z odbiorcą.
- Wiem, że Twoje prace krążą po świecie. W jakich, nieoczywistych dla nas miejscach one gościły?
- Moje prace były prezentowane i wyróżniane na międzynarodowych wystawach i konkursach, m.in. w ramach American Art Awards w USA, w Arizonie, a także w Dubaju, Turcji, Berlinie, Budapeszcie oraz Arizonie.
- Jak określić Twoją twórczość? Jaki to rodzaj sztuki?
- W swojej twórczości posługuję się techniką mieszaną, łącząc różnorodne materiały i środki wyrazu, aby jak najpełniej oddać złożoność emocji i doświadczeń. Swobodne przenikanie się form, struktur i faktur pozwala mi budować wielowarstwowe, organiczne kompozycje, w których materia staje się nośnikiem znaczeń.
- Dziękuję za rozmowę i życzę nieustającej weny i jak największego zainteresowania Twoimi dziełami.
Rozmawiała Wiesława Kusztal
Fot. 1 - Justella Celebucka z popiersiem hrabiny Skórzewskiej podczas wernisażu w Pałacu w Lubostroniu
Fot. 2 - Justella Celebucka podczas wernisażu w Pałacu w Lubostroniu

Napisz komentarz
Komentarze