Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 31 marca 2026 22:19
Reklama

Epizod z historii bliskiego terenu

Epizod z historii bliskiego terenu

Bywa – nie zawsze – że drobne zdarzenia nabierają większego wymiaru, mają swoją barwę, działają na wyobraźnię. Niektóre zapisują się w historii. Niekiedy są pomijane przez naukowców pracujących nad określonym tematem z głębi naszych dziejów. I nic w tym złego. Epizody jednak, przez jednych selekcjonowane, przez innych są wyjątkowo doceniane. Do tej ostatniej grupy należą dziennikarze, reporterzy.

Oto w latach międzywojennych, na Pomorzu w Toruniu ukazywało się wiele czasopism, gazet, dzienników. Wśród nich ciekawa propozycja czytelnicza, pismo skierowane głównie do młodzieży pod nazwą „Młody Gryf”. Osadzone tematycznie głównie w dużym mieście, bardzo często gościło na dalekiej prowincji, poświęcając sporo miejsca zdarzeniom, epizodom historii tych ziem i miasteczek, jak Rypin, Nowe Miasto, Brodnica. I tak w publikacji w latach 30. minionego wieku „Młody Gryf” zamieścił bardzo interesujące wydarzenie związane z Nowym Miastem i Brodnicą. Nowomieszczanie starli się z Brodniczanami w niezwykłej bitwie.

 

Zanim jednak przejdziemy do incydentu – tak określa wydarzenie z 1557 r. (!!!) autor publikacji - cofniemy się jeszcze  o dwa stulecia, chcąc przybliżyć okoliczności społeczne i polityczne, także ustrojowe. Żeby było ciekawiej zachowujemy oryginalną pisownię. To konieczny zabieg, można nawet go nazwać wartością historyczną i językową.

 

...Nowemiasto należy do bardzo starych osad

- czytamy w publikacji. Według zapisków dawnych kronikarzy gród ten założony został w r. 1325 przez chełmińskiego mistrza ziemskiego Ottona v. Lutterberg. W tymże roku powstał okazały kościół farny, z cegły, z wysoką, czworoboczną wieżą, która panuje nad całą okolicą, również zabudowaną przez Krzyżaków.

Przez pewien czas miastem zawiadywali wójtowie (ok. 1343). Jako wojsko zaciążne walczyli nowomieszczanie i mieszkańcy Bratjana pod jedną chorągwią, na której widniały jako godło trzy złączone rogi jelenie. Chorągiew ta razem ze zwycięstwem dostała się wraz z innym łupem w ręce Polaków, którzy wojska krzyżackie ścigali aż po mury grodu nowomiejskiego, je zburzyli i miasto objęli w prawowite posiadanie. 

W wyniku umów pokoju toruńskiego znów miasto objęło krzyżactwo, które zastrzegło sobie władzę nad grodami. W sierpniu 1414 r. przyszło do ponownej wojny. Z powodu niewyzyskania zwycięskiego boju na polach Grunwaldu, Krzyżacy na tyle wzmocnili się orężnie, że szturmy wojsk polskich na potężne mury i baszty Nowegomiasta pozostają bez skutku. Według krzyżackich ksiąg szkodowych miasto w tem oblężeniu znaczne poniosło straty i to przez spalenie domów i stodół poza murami 2000 grzywien szkody, na bydle i sprzętach 2580 grzywien. Były i straty w ludziach -  10 zabitych, 2 zaginionych. 

Bratjan natomiast został przez wojska Jagiełły zdobyty, a Krzyżacy odrzuceni aż pod Lubawę. Nie udało się jednak wówczas na trwałe obsadzić w tej okolicy władz polskich, pomimo zdobycia zamku w Golubiu, podczas oblężenia którego zginęło wielu rycerzy krzyżackich. Cała wojna 1414 r. otrzymała smutne miano głodowej, gdyż zakon w szale zemsty niszczył i pustoszył „własny” kraj. Zapewne i Nowemiasto w tym okresie klęsk i głodu nie ocalało spośród zajmowanych przez Krzyżaków grodów. Różne koleje przechodziło miasto w wojnie 13-letniej. Po bitwie pod Chojnicami w r. 1454 objęli je Krzyżacy i stworzyli z niego ważny punkt strategiczny. Załogą miejską dowodził w r. 1454 Ulryk v. Kinsberg. 

 

Rok 1457 notuje nam incydent,

który rzuca ciekawe światło na silnie wybujałe współzawodnictwo międzymiastowe a zarazem na żywy udział, jaki brało wówczas mieszczaństwo w życiu politycznem, okazując czynnie swe sympatje dla tej czy innej strony walczących. (Chodzi oczywiście o Nowe Miasto i Brodnicę – przyp. B.D.)

W r. 1457 nastąpił tu przez członków kapituły chełmińskiej, popleczników Zakonu, wybór biskupa, Andrzeja Lantberga, lecz gdy ten umarł, część kapituły, Polakom przychylna, obrała oficjała Bartłomieja, którego papież potwierdził (script. rer. Pruss. IV).

 

Napad 

W tych okolicznościach mieszkańcy Brodnicy i Ziemi Dobrzyńskiej zorganizowali zbrojny napad na niespodziewających się niczego złego nowomieszczan, którym zarzucali ciążenie ku zakonowi. Jako łup wojenny uprowadzili napastnicy trzody pasącego się na łąkach podmiejskich bydła. Zaskoczeni byli tym nagłym najazdem, spokojni mieszkańcy Nowegomiasta ani się nie spostrzegli, jak żywy ich dobytek znalazł się niemal dwie mile daleko za miastem. Nie dali jednak za wygraną, i uzbroiwszy się, w mgnieniu oka ten w kuszę, ów w miecz, inny w halabardę - hejże na Brodniczan.|Dopadli swoich stad, a tamci ani rusz oddać. Więc wzięli się tego do skóry najeźdźców i stoczyli z nimi formalną walkę. 

Zapadła noc i gęstym mrokiem pokryła walczących. Zaczęła gęsto kosić śmierć po obu stronach. Jeśli wolno nam wierzyć niemieckiemu kronikarzowi, to pono w zaciętej tej walce zginęło aż 150 ludzi! 30-tu wraz z kapitanem brodnickiego kasztelu wzięto do niewoli. W ciemnościach pomieszały się szyki walczących, tak że wielu dopiero o świcie wróciło do swoich domów, wlokąc ze sobą licznych jeńców. Po stronie nowomieszczan straty były niewielkie. Dzielnie spisały się niewiasty, które pognały za uprowadzonymi trzodami bydła i nawet schwytały jednego giermka.

Na szczęście międzymiastowa bitwa nie miała trwałych skutków w społecznej mentalności mieszkańców. Ani Brodniczanie, ani Nowomieszczanie później już nie skoczyli sobie do gardeł.

 

Po drugim pokoju toruńskim 1466 r.

znajdowało się jeszcze Nowemiasto przez dwa lata w ręku zaciężnych żołnierzy, na których czele stali Fr. v. Hohennest i Krzysztof v. Bork, którzy wzięli miasto w zastaw za niewypłacony żołd. Lecz król polski nie zapomniał o uwolnieniu miasta z rąk obcych. Pozbywszy się nawału trosk, na drugim zjeździe z namiestnikiem Henrykiem v. Plauen w Malborku 1468 r. wydał król zakonowi Nibork, obejmując wzamian od zakonu Nowemiasto i Bratjan. Odtąd Nowemiasto było w ręku polskiem, a że ta ręka dla miasta była dobrodziejstwem, dowodzi ulga, z jaką odetchnęło mieszczaństwo nowomiejskie, pozbywszy się żądnej złota i z łupieżczej gospodarki osławionej załogi krzyżackiej. Rozwinął się handel, przemysł i rzemiosło. Miasto rosło znacznie.

Aż do pierwszego podziału Polski Nowemiasto było stolicą powiatu nowomiejskiego, należącego do woj. chełmińskiego. Był to jego okres wzrostu, krzepnięcia sił i dobrobytu. Atoli wplątane do nowej walki, którą wszczął król Olbracht, miasto znów opasane zostało pierścieniem nieprzyjaciela, który mury rozerwał i w r. 1521 miasto zdobył...

 

Opowieść toczy się dalej

Rok 1628 stanowi w historji grodziska nowomiejskiego chlubną kartą. Pod mury miejskie podciągnęły wojska szwedzkie pod wodzą samego króla szwedzkiego Gustawa Adolfa. Zawrzała walka. Nieprzyjaciel, sądząc z pozorów liczył na to, że jednym silnym szturmem miasto weźmie. Lecz w doświadczenie wojenne bogate mieszczaństwo, zorganizowane w cechy, pokrzepione przywiązaniem do korony polskiej i wiarą w swe siły, odparło mężnie szturm. Jak piszą kroniki (Adlerhold), sam król Gustaw Adolf, rozwścieczony niepowodzeniem swych wojsk, wpadł nieopatrznie na przedpole i oberwał ranę w policzek. Szwedzi musieli oblężenia zaniechać...

W dalszej części publikacji jej autor podaje ważne szczegóły związane z drugą wojną szwedzką. Tutaj szwedzka nawała przetoczyła się zarówno przez Nowe Miasto jak i Brodnicę. Tym razem, niestety, lepiej powiodło się najeźdźcy: obrabowano dużą część mieszczan z mienia, a skarby kościelne rozgrabiło świętokradcze żołdactwo szwedzkie.

Kolejny ciekawy epizod to okres nazywany szczęśliwymi czasami, jakie zapanowały dla mieszczaństwa za rządów wojewody chełmińskiego Jana Pawła Działyńskiego, starosty nowomiejskiego. Działyński był człowiekiem wysokowartościowym pod każdym względem. Dbały o ład w okolicy, szczodry dla kościołów, był prawdziwym dobroczyńcą dla ludności, wyczerpanej wojnami i zdzierstwem krzyżaków. Kiedy Szwedzi wpadli do kraju, stawił się na czele swych współobywateli z Nowegomiasta, Bratjana, Tylic i inn. wrogowi dzielnie, poczem zawarł, pokój... 

 

Dziennikarz „Młodego Gryfa” opisuje też  zdecydowane działanie  starosty bratiańskiego Pawła Działyńskiego. W 1625 r. doszło do ostrych walk z Lisowczykami, których Sejm za liczne zbrodnie ogłosił jako bezecnych. Na własną rękę napadli oni na klasztor w Łąkach i miasto, paląc i rabując. Lecz doścignęła ich karząca ręka Pawła Działyńskiego, który kazał jednego dnia ściąć mieczem kilkuset Lisowczyków. Pochowano ich we wspólnej mogile za cmentarzem. Wzgórek nieznaczny określa miejsce kary. Ale i tak daleko więcej wycierpieli zakonnicy od Szwedów, którzy klasztor zburzyli, a mnichów rozpędzili....

Historyczne zapiski z „Młodego Gryfa” czyta się jak doskonały kryminał, uruchamiając oczywiście wyobraźnię.

Oprac. (bd)

Fot. Nadesłane

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LupusTreść komentarza: Narazie zabawa. Oglądaliśmy rzuty. Grzmi tylko oszczepniczka małolatka U-14. Za rok prawda o potędze wyjdzie albo nie. Kto wejdzie na bieżnię, ten jest lekkoatletą, a ten kto z nimi jest na bieżni jest trener z nazwy. Data dodania komentarza: 16.05.2023, 20:44Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Sukcesy brodnickich biegaczyAutor komentarza: KuracjuszkaTreść komentarza: Ale NUMER opisał super Redaktor Bogumił! A tak naprawdę - to z czekaniem do sanatorium - to też numer i to w kolejce długiej! A tyle dajemy na NFZ, by zdrowym być i marzyć, by mieć wciąż te dzieścia lat.. kuracjuszka, ale jeszcze bez numeru.....Data dodania komentarza: 11.05.2023, 20:13Źródło komentarza: Sanatoryjny numer 4457Autor komentarza: joko Treść komentarza: Niech się wasz trener nie chwali . Słyszałem ze dawniej jemu wszystkie plany przysyłał i był na obozach jakiś trener z Iławy. Dlatego w mukli miał nawet mistrzów Polski na 400m i w sztafetach. Teraz leci na jego planach, ale wyników medalowych to oni od 6 lat nie mają, bo z tego trenera zrezygnował. Mukla ma nawet dobry do LA stadion a lepiej żeby miała dobrego trenera do medali. Chyba że wpadnie mu jakiś zawodnik co był już mistrzem Polski, to może zrobi z niego mistrza województwa. Data dodania komentarza: 9.04.2023, 09:00Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: lolek Treść komentarza: Mierne ta wyniki latem mieliścieData dodania komentarza: 8.04.2023, 20:30Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: WiKTreść komentarza: Życzę powodzenia i zachwyconych gości. Oczywiście ciekawa jestem jak kaczka się udała?Data dodania komentarza: 7.04.2023, 23:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kasząAutor komentarza: CzesiaTreść komentarza: Super Wiesiu! Takie danie po nowemu zrobię na te Święta, bo do tej pory głównym dodatkiem był ogrom jabłek... Dzięki za przepis.. Dam znać, jak smakowała gościom... pozdrawiam już z apetytem! CzesiaData dodania komentarza: 7.04.2023, 17:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kaszą
Reklama
Reklama