Jeszcze przed premierą „Domu dobrego” rozmawiałem z Wojciechem Gostomczykiem, producentem filmowym, współpracującym od wielu lat z Wojtkiem Smarzowskiem, o planach tego reżysera. Dziś ta okoliczność nabrała nowej barwy, po pięciu Orłach 28. Polskich Nagród Filmowych Orły 2026.
„Dom dobry” - najlepszy film, najlepszy reżyser, Orły dla aktorów za role pierwszoplanowe. Deszcz nagród – tak się opisuje podobne wydarzenia. Co się dzieje po takiej serii wyróżnień? Tacy artyści jak Wojtek Smarzowski, po chwili odpoczynku, realizują kolejne projekty. Oczywiście, sporo na ten temat wie producent Wojciech Gostomczyk z Bydgoszczy, właściciel firmy „Lucky Bob”
Zasygnalizował on, że tematem nowej propozycji artystycznej Wojtka Smarzowskiego będzie – w szerokim ujęciu – Słowiańszczyzna, czasy Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Odległa historia jest dowodem na to, iż reżysera nie interesuje jedynie tematyka współczesna, do czego przyzwyczaił polską widownię kinową. Owszem, sięgał do momentów historycznych, chociażby w „Wołyniu” czy „Weselu 2”, ale całe tysiąclecie wstecz, to zupełnie coś nowego.
- Owszem, ale na początek małe sprostowanie. Pierwsze dwie części nie obejmują czasów Bolesława Chrobrego. Tego władcę zostawiamy sobie na później. Na razie nie idziemy w Chrobrego – mówi Wojciech Gostomczyk. - Zdjęcia planowane są na przyszły rok.
Najkrócej rzecz ujmując „Słowianie” to film, który mierzy się z tematem początków państwa Piastów. Opowieść o tym, że przed chrztem też byliśmy. Na pewno nie będzie to paradokument, ani też film o charakterze edukacyjnym. Fabuła to nie wiedza podręcznikowa.
Ale idąc tropem historyka można postawić pytanie, czy rok 966 to na pewno data chrztu Polski? A może wiązać ją należy tylko z chrztem Mieszka I? Pogański książę przyjmuje chrzest w obecności biskupa niemieckiego, co nie oznacza, że mieszkańcy ziem pod jego władaniem stali się in gremio chrześcijanami. A jeżeli rację mają historycy dowodzący, że nawet teoretycznie miejscem chrztu polskiego księcia była Ratyzbona, będącą centrum chrystianizacji Europy Środkowej? To już jednak inne zagadnienie.
Film, a właściwie dwa filmy - „Swaćba” i „Chrzest” są opowieścią o przełomie wieków IX i X, kiedy to – na ziemiach dzisiejszej Polski - lokalni wodzowie powiększali swoje terytoria o kolejne osady czy grody. Walka o wpływy, o władzę – to odwieczne problemy, a w owych czasach niekiedy znamiona życia codziennego.
Na koniec – nie zaglądamy do scenariusza, scenografii, nie wchodzimy za kulisy castingu, nie streszczamy fabuły poszczególnych części filmu. Nie ma takiego zwyczaju. Nie przygotowujemy widza zdradzając ciekawą opowieść. Musi to być dla niego absolutna niespodzianka, przeżycie, a dla reżysera nie tylko kolejna pozycja w twórczości.
Zdaniem reżysera Wojtka Smarzowskiego o sile tego filmu zadecyduje skala. Takie kino ma sens, jeżeli będzie zrobione z rozmachem. Obraz musi mieć wagę i wymiar adekwatny do poruszanego tematu. Nie, że światowy. Właśnie nie - nasz polski. Taki, z którego wszyscy będziemy dumni.
Oprac. i fot. Bogumił Drogorób
Fot. Wojtek Smarzowski i Wojciech Gostomczyk z Orłami

Napisz komentarz
Komentarze