Z powodu śmierci znamienitych osobistości, mieszkańców naszego miasta, ostatnia dekada stycznia w kalendarzach Brodniczan, zapisze się czarnymi zgłoskami. Tym, co łączy osoby, które u progu 2026 roku już na zawsze odeszły z tego świata, jest ich bardzo wysoka pozycja społeczna i to, że przez mieszkańców zapamiętane będą jako wybitne postaci zasłużone dla miasta i dla regionu.
Dla mnie ważne jest również to, że osobiście znałam te osoby i każda z nich na swój sposób była mi bliska. Mam nadzieję, że jeszcze długo wspominać będziemy ich osiągnięcia, pasje, dobre uczynki i chwile spędzone razem. Historie często powtarzane o naszych drogich zmarłych będą kształtować i ożywiać pamięć o nich. W tych opowieściach przetrwają ich wartości, porażki i sukcesy, a także chwile radości i troski, które z nimi współdzieliliśmy.
- Najpierw, 20 stycznia 2026 roku smutna wiadomość o śmierci Kordiana Wójciaka obiegła miasto i okolice. Pierwsza myśl, jaka mi się wtedy nasunęła była taka, że odszedł wyjątkowy Człowiek, który dzięki swojej pracy dla innych i życzliwemu nastawieniu do napotykanych na swojej drodze ludzi, na zawsze wpisał się w najlepszą i serdeczną pamięć. Niezwykły człowiek, miłujący ojczyznę, tę wielką i tę najbliższą. Ludzi zjednywał sobie opanowaniem, zdrowym rozsądkiem, zaradnością i dobrodusznością. Pozostanie po nim wiele anegdot, których był zarówno bohaterem jak i twórcą.
Z serdecznością i atencją wspomina Kordiana Wójciaka Jan Wyrowiński, wieloletni poseł na sejm, a także senator i wicemarszałek. - Poznałem go po zwycięskich wyborach 4 czerwca 1989 roku, w które angażował się całym sercem popierając kandydatów „Solidarności”. Potem w ramach ruchu Komitetów Obywatelskich współorganizował w Brodnicy pierwsze wolne wybory do odrodzonego samorządu terytorialnego, które odbyły się 27 maja 1990 roku. Z ramienia brodnickiego KO został wtedy radnym Rady Miasta Brodnicy - przypomniał Jan Wyrowiński. Również z szacunkiem i serdecznością wspomina Kordiana Wójciaka brodnicki historyk regionalista i działacz „Solidarności” Piotr Grążawski, który podkreśla ważną rolę jaką w przeszłości śp. Kordian odgrywał w lokalnym życiu społecznym i politycznym.
Kordian Wójciak, który urodził się 14 kwietnia 1937 roku we wsi Jaworowo-Semborze z wykształcenia był nauczycielem, a z pasji społecznikiem, zaangażowanym w działalność na rzecz ZHP oraz w pracę turystyczno-sportową. Przez wiele lat organizował m.in. obozy, zimowiska, biwaki harcerskie oraz inne formy wypoczynku. Za swoją działalność na rzecz dzieci i młodzieży został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi dla ZHP oraz odznaką Towarzystwa Przyjaciół Dzieci „Przyjaciel Dziecka”. Kordian Wójciak działał nie tylko na rzecz najmłodszych. Był radnym, a także wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Brodnicy w latach 1990-1998 i 2002-2006. Był Przewodniczącym Fundacji Budowy Krytego Basenu w Brodnicy (do 1999r.). Był założycielem i prezesem (w latach 2004-2012) Brodnickiego Stowarzyszenia Kultury. W ostatnich latach był również członkiem Kręgu Seniora im. hm. Jerzego Lendziona w Brodnicy. Za działalność zawodową i społeczną został odznaczony m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla samorządu brodnickiego oraz medalem Burmistrza Brodnicy.
Kolejna przykra wiadomość nadeszła o śp. Iwonie Sarnowskiej, która zmarła 23 stycznia 2026 r. w wieku 91 lat.
- Była wspaniałym Człowiekiem i wspaniałą Babcią – napisała Marta Gruszczyńska, ukochana wnuczka śp. Iwony Sarnowskiej. Miała nieskończone pokłady empatii, miłości i cierpliwości do wszelkich potrzebujących istot, zwłaszcza czworonożnych… - Znam Babcię piękną i elegancką z czasów, gdy była Przewodniczącą Rady Miejskiej, mającą czas dla każdego… Założyła najwspanialsze na świecie, Schronisko dla Zwierząt „REKSIO”. Często mówiła, że kocha zwierzęta bardziej niż ludzi i choć wiem, że jej życie świadczyło o tym, że wszystkich, którzy potrzebowali pomocy, kochała po równo – rozumiem, co miała na myśli i sądzę, że sporo w tym było racji…Choć nie zawsze jej życie było kolorowe i wesołe, opowiadała o swojej przeszłości barwnie … Wspaniale malowała i rysowała. Dużo pisała ręcznie…miała piękne, zaokrąglone pismo, które wyglądało szczególnie, gdy pisała znienacka zabawne rzeczy, z celowymi błędami. Z uwagi na cenzurę, nie przytoczę ich tu…Była biegła w przeglądaniu YouTube’a i Facebooka, często jednak ponosiły ją emocje i nerwy przy czytaniu postów z dziedzin newralgicznych, toteż jej komentarze-eseje miały w sobie tyle wielkich liter, wykrzykników i spacji, że serce biło na alarm od samego patrzenia… Kochała Chopina, Chworostowskiego i książki Stanisławy Fleszarowej-Muskat oraz Marii Rodziewiczówny i Melchiora Wańkowicza...Babcia spędziła ostatnie dni otoczona taką miłością, szacunkiem i spokojem, jaki mogła sobie wymarzyć – choć marzyła już od dawna o odejściu. Nie traktowała śmierci jak odejścia - myślę, że dla niej to po prostu nowy etap, o tyle szczęśliwszy, że bez bólu, w zdrowiu i pełni sił, u boku jej Rodziców i Siostry, których często wspominała, oraz wszystkich piesków i kotków, które zaznały jej opieki, a które odeszły za Tęczowy Most - dodała Marta Gruszczyńska.
Mam świadomość, że nikt serdeczniej nie wspomni śp. Iwony Sarnowskiej jak zrobiła to Jej ukochana wnuczka. Dodam tylko, że uwielbiałam rozmowy z Iwonką (tak się do Niej zwracałam), zwłaszcza te, o codziennym życiu, o empatii dla ludzi i zwierząt, głównie tych wymagających pomocy, ale najczęściej rozmawiałyśmy o Polsce. Iwonka była zatroskana o los ukochanej Ojczyzny. Często, podczas rozmów, szczególnie, gdy w polityce działo się coś nie po Jej myśli, coś co szkodziło Polsce, nie mogła opanować wzruszenia i łez…
Za wybitne zasługi w działalności społecznej na rzecz ludzi potrzebujących pomocy oraz na rzecz ochrony praw zwierząt, w 2000 roku została odznaczona przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W roku 2009 otrzymała medal Primus Inter Brodnicienses za działania charytatywne i społeczne. Śp. Iwona Sarnowska pozostanie w naszej pamięci jako osoba niezwykle oddana ludziom i zwierzętom.
Nie dał nam los odetchnąć po śmierci dwojga ważnych, dla mieszkańców Brodnicy osób, gdy dopadł nas kolejny cios. W wieku 91 lat 28 stycznia 2026 r zmarł Edward Koźmiński.
- Odszedł człowiek, którego nazwisko złotymi zgłoskami dla oświaty, kultury i harcerstwa, zarówno tego rypińskiego jak i brodnickiego winno być zapisane - taki wpis pojawił się na stronie Muzeum Ziemi Dobrzyńskiej w Rypinie…Ojców rypińskiego muzeum było trzech i właśnie odszedł ten ostatni… Razem z Romanem Piotrowskim, ówczesnym społecznym opiekunem zabytków, Edward Koźmiński zastępca Inspektora Oświaty do Spraw Kultury w Rypinie nie mogli pogodzić się z faktem, że pamięć o zbrodniach niemieckich gaśnie. I tak, krok po kroku, wsparci przez Ignacego Brzezińskiego, stworzyli w 1968 roku w piwnicach Domu Kaźni Regionalną Izbę Pamięci, a z niej wyrosło muzeum… Zawsze sumienny, zawsze przygotowany, zawsze z kulturą i szacunkiem do drugiego człowieka. Nauczyciel i harcerz. Harcerz do końca wierny przysiędze harcerskiej… Czytamy na stronie rypińskiego Muzeum. Miał pomysły i je wdrażał…
Będąc w połowie lat 60-tych w delegacji w Wiśle zauważył piękny amfiteatr. Muszlę koncertową. Pomyślał, że w rypińskim parku też mogłyby koncertować zespoły muzyczne i orkiestry dęte. Jak pomyślał, tak zrobił. Nie sam. Zawsze podkreślał znaczenie i zaangażowanie osób, które działały. Ta piękna dzisiaj muszla koncertowa, to takie jego dzieło. Widząc rozwijający się ruch teatrów amatorskich w regionie stworzył platformę do działania - przegląd teatrów amatorskich powiatu rypińskiego. Przegląd ten z czasem rozwinięto do niebywałej skali i tak powstała Rypińska Wiosna Teatralna…
Z Rypina, gdzie pracował od 1960-1972r. , Edward Koźmiński przeniósł się do Brodnicy, gdzie objął stanowisko Inspektora Oświaty. Tu także, nie szczędząc sił z rozmachem i pasją tworzył szkoły, miejsca wypoczynku dla dzieci i wciąż działał w harcerstwie.
Swoje olbrzymie zaangażowanie i pracę na rzecz innych Edward Koźmiński do końca swojego życia realizował z pełnym poświęceniem. Był wieloletnim radnym Rady Miejskiej w Brodnicy, a także jej wiceprzewodniczącym. Szczególnie mocno zawodowo i społecznie był związany z działalnością na rzecz rozwoju brodnickiej oświaty oraz na rzecz pomocy dzieciom i młodzieży. Edward Koźmiński pełnił także funkcję kierownika Ośrodka Wypoczynkowego Dzieci i Młodzieży w Cichem. Od roku 1947 był członkiem Związku Harcerstwa Polskiego. A jako harcerz senior przewodniczył Kręgowi Seniora im. hm. Jerzego Lendziona w Brodnicy. Był także współzałożycielem i pierwszym wiceprezesem, a następnie prezesem Brodnickiego Stowarzyszenia Oświatowego, Wiceprezesem Zarządu Rejonowego PCK w Brodnicy, prezydentem Stowarzyszenia „KIWANIS” w Klubie Drwęca w Brodnicy. Był również inicjatorem i organizatorem budowy w czynie społecznym brodnickich przedszkoli, sali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 2 w Brodnicy i Szkoły Specjalnej w Brodnicy.
Za działalność zawodową i społeczną został odznaczony m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Przez samorząd brodnicki odznaczony medalem Primus Inter Brodnicienses oraz medalem Burmistrza Brodnicy.
Wielu z nas będzie brakowało zawsze pogodnego i chętnego do niesienia pomocy Edwarda Koźmińskiego. Pana Edwarda spotykanego podczas wernisaży w Muzeum, na koncertach w BDK i w innych miejscach w Brodnicy, gdzie spotykali się miłośnicy szeroko rozumianej kultury.
W ostatnich kilku latach, gdy zmieniłam adres zamieszkania, a Edek (byliśmy po imieniu) chodził w odwiedziny do ukochanej synowej, syna i wnuków, nasze drogi przecinały się niemal codziennie. Te nieplanowane spotkania to wiele inspirujących rozmów o życiu, o ludzkich charakterach i napotykanych codziennych trudnościach. Na zawsze zachowam w pamięci barwne opowieści z Jego długiego i niespotykanie ciekawego życia.
Cześć Ich pamięci!
Wiesława Kusztal
Fot. nadesłane
Fot. 1. - Kordian Wójciak /archiwum Starostostwa Powiatowego w Brodnicy
Fot. 2 – Iwona Sarnowska/ archiwum rodzinne
Fot. 3 – Edward Koźmiński/ archiwum Starostostwa Powiatowego w Brodnicy

Napisz komentarz
Komentarze