Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 02:08
Reklama

Instrukcja obsługi jubilata

Instrukcja obsługi jubilata

Instrukcja obsługi jubilata

 

Z reguły grał. Na weselach, rodzinnych spotkaniach w większym składzie – przykładowo zjazd rodzinny kilku pokoleń na ok. 280 osób obsłużył muzycznie. Były festyny, imieniny, urodziny... Miał powodzenie i renomę.

 

Z ust do ust 

przekazywano wieści o Georgu Achtungu – po ojcu Niemcu i matce Kaszubce – personalia łatwe do zapamiętania. Mógł grać na dwóch instrumentach. Pewny był na harmonii i organach elektrycznych typu Yamaha. Raz kiedyś udało mu się zagrać na organach kościelnych. Zagrać – za dużo powiedziane. Kiepsko mu poszło, bo nie znał nut. Po pierwszych taktach „Ave Maria”, proboszcz udzielający ślubu, zorientował się, że coś tu nie gra. Postawił na kościelnego, który nuty znał, ale grać nie potrafił. Ślub był udany, bowiem wśród gości znalazł się tenor z opery z południa kraju i pojechał solówkę a'capella. Uratował uroczystość. Od tej pory Georg Achtung z organami kościelnymi już nie miał do czynienia.

 

Kurczowo trzymał się Yamahy 

Tylko takie klawisze i bez żadnych dodatkowych instrumentów. Plastikowe organy, plastikowa muzyka, plastikowe klawisze. Disco polo naturalnie. Najchętniej wesela, inne imprezy z mniejszym impetem. I tak się dusił Georg Achtung w repertuarze dość ograniczonym. Wprawdzie poszerzał muzyczną paletę o songi angielskie czy włoskie, nawet hiszpańskie, ale musiał się przy nich sporo napracować, polską fonetykę stosować. Dużymi literami smarował utwory. Ale ładnie śpiewał, na przykład ewrybady laf sambady samtajns, albo laf mi tender, albo amore mijo, albo spity Gonzales. Kupy się to nie trzymało, ale tekstów obcych nie pokazywał nikomu. 

- Do you know what you're singing? - zapytał jakiś mądrala na weselnej zabawie (Czy ty wiesz o czym śpiewasz?), zapewne chcąc zaimponować znajomością języka angielskiego.

- Co? -  tak wyglądała konwersacja. 

Jednak nie przeszedł obojętnie wobec tego zdarzenia. Zaczął się uczyć języka z wysp brytyjskich, po roku już mu dobrze szło. Grał, śpiewał, dowcipkował. Przekonał się, że oprócz talentu muzycznego, ma jeszcze gadanego. Dwa zdania sympatyczne, dwa ironiczne, dwa cyniczne i już wszystko grało. Towarzystwo, ogólnie rzecz ujmując, łyknęło aktorskie zdolności muzyka przywiązanego do Yamahy. W konsekwencji Georg Achtung wyrobił sobie wizytówki i rozdawał gdzie się dało. Ludzie to kupili.

Nasłuchał się

rozmaitych wstępów, powitań, przemówień, gratulacji, laudacji, ktoś wierszykiem obdarzył jubilata, solenizanta, ktoś zaśpiewał do znanej melodii nowy tekst, na okoliczność.

- Pomyślałem sobie, że ja też...A czemu nie? Spróbować można. Zawsze to jakaś zmiana repertuaru. Owszem, ludzie chcą potańczyć, ale głównie na uroczystościach okolicznościowych da się z czymś wyskoczyć – opowiada syn Niemca i Kaszubki. - Mam teraz, konkretnie w styczniu, zlecenie na granie, ale nie na gadanie.  Więc będzie niespodzianka. Gość kończy 80 lat. Osiemdziesiątka, niezły wynik. Trzeba tylko umiejętnie podejść do tematu, dowiedzieć się jakichś szczegółów z czasów odległych, pomieszać z własną wyobraźnią i już się jedzie. Jeżeli redaktor chce, niech sobie redaktor zerknie. Mam wszystko opracowane, napisane, co nie oznacza, że ożeniłem się z tekstem. W wolne miejsca zawsze mogę wchodzić...

 

I tak, po rozmowie, Georg Achtung, pozwolił mi stać się posiadaczem instrukcji obsługi klienta, w tym przypadku jubilata. Jest pozwolenie, więc

 

redaktor zerka

(tu drobna dygresja: zachowując oryginalny tekst podaję go bez skreśleń i ewentualnych poprawek)

Program słowno-muzyczny na okoliczność jubileuszu mojego sympatycznego przyjaciela Andrzeja Skoniecznego.

Mój program ma czeski rodowód, bowiem składa się z Czech części i został ułożony według Czech kryteriów, konkretnie z Czech AAA. Wyjaśniam, iż skrót ten oznacza: Absurd, Abstrakcja, Alkohol. Dlaczego czeski rodowód? Ponieważ przejrzałem twórczość takich tuzów jak: Jan i Janek Pospiszilovie, bracia, twórcy rowerowej piłki nożnej i osiemnastokrotni mistrzowie świata w tej dyscyplinie sportu, bracia Jirzi Holik, Jaroslav Holik i Alko Holik, światowej klasy hokeiści, Jaromir Nohavica, znany muzyk i twórca ballad, Jara Cimrmann, znany filozof, Jan Hus, który spłonął na stosie. Tytuł programu: Instrukcja Obsługi jubileuszu 80-lecia Andrzeja Skoniecznego. 

Wyjaśniam, że słowa do części muzycznej, dość oryginalne, zaczynające się na la-la-la, napisał sam jubilat, o czym nawet nie wie. Zapewnić mogę, że pojawiające się tu i tam rymy nie będą częstochowskie, bedą jeszcze gorsze...

Na melodię piosenki Speedy Gonzales: la-la-la

Część I

Drogi i szanowny jubilacie! Spotykamy się dziś w nie twojej chacie. Dlaczego? Pewnie nie pomieściłbyś tego wszystkiego? Ale nic nam do tego, nie ma nic w tym złego

Na melodię Speedy Gonzales: la-la-la

Część II

Kim jest Andrzej Skonieczny? Jest przede wszystkim wspaniałym i dobrym człowiekiem, kochanym przez wszystkich tu siedzących i udział w tym jubileuszu biorących.

Teraz będą przymiotniki: jest uczciwy, szczery, pomysłowy, wesoły, dowcipny, zaradny, opiekuńczy, uprzejmy, trzeźwy, szlachetny, wyjątkowy. Długo by wymieniać.

Jest także poetą!!! No bo kto, będąc w Kołobrzegu i spacerując brzegiem morza, liczy fale? Odpowiadam – jest to wyłącznie przywilej poety. Czasami Drogi Jubilacie wyjeżdżasz dalej, dajmy na to do Hiszpanii, na Maltę, na Hawaje i tam też liczysz fale. Wielkie fale! Więc – nie bójmy się słów – jesteś wielkim poetą!

(oklaski)

Na melodię Speedy Gonzales: la-la-la

Część III

W tej części Jubilat – o czym wielu z nas do tej pory nie wiedziało, z jubilatem włącznie – jest racjonalizatorem, pomysłodawcą, umysł ścisły, absolwent Politechniki Gdańskiej. Ale to nie wszystko. Jest nasz jubilat wielkim humanistą.

Zacznijmy jednak od początku. Otóż jubilat wynalazł zupełnie nowy gwint do żarówki Edisona, skonstruował rower strażacki do przewozu węża na wodę, jego dziełem są nożyczki do jednorazowego obcinania wszystkich paznokci, skonstruował narzędzie niezawodne dla samobójców, czyli wtyczkę do kontaktu zakończoną metalową rączką, zaprojektował kapelusz dla konia, szczoteczkę do czyszczenia krawata, nieprzemakalny nocnik podróżny dla panów. Pracował nad produkcją wody sodowej na masową skalę wpuszczając bąbelki do Brdy na wysokości Koronowa, a potem planując budowę wytwórni wody sodowej w Bydgoszczy skąd Wisłą do Torunia, z Torunia do ujścia Drwęcy i w górę rzeki do Golubia-Dobrzynia a nawet Brodnicy. Był też ginekologiem – samoukiem. Wprowadził istotne zmiany do historii muzyki i literatury. Zmienił nazwę dramatu  Sławomira Mrożka „Tango” na „Tango Mrożka”, a także istotne elementy kompozycji walca „Nad pięknym modrym Dunajem”, a do „Marsza Radetzkiego” dopisał kroki marszowe. Jest też odkrywcą drogi na Biegun Północny.

Gdy zainteresował się – jeszcze jako student Politechniki Gdańskiej – muzykologią, dokonał kolejnego odkrycia. Badając zapisy nutowe stwierdził, że nuty opisane są na pięciu liniach. Nie namyślając się długo stworzył zespół „Pięciolinie”, który w Gdańsku zrobił furorę w latach 60. minionego wieku. Wkrótce grupa ta zmieniła nazwę na „Czerwone Gitary”. Andrzej w owym czasie poznał psa, który zajmował się kolportażem prasy, przynosząc mu codziennie „Głos Wybrzeża”, który w pysku niósł. Poznał też swoją przyszłą żonę Lucynkę z Kaszub. Studiowała na Akademii Medycznej. Po jakimś czasie, gdy spacerowali sobie w Parku Oliwskim powiedział do niej: posłuchaj Lucynko, wtedy tam pierwszy raz uśmiechnęłaś do mnie się, uśmiechnęłaś do mnie się, szalalalala... Koledzy z roku bardzo zazdrościli Andrzejowi przyszłej pani doktor. Jeden z nich powiedział wprost: ty, Skonieczny, nie zadzieraj nosa, nie rób głupiej miny, nie udawaj Greka, zmień się lepiej zmień...

Minęło 80 lat a Andrzej Skonieczny, dzisiejszy jubilat, nie zmienił się wcale – jest sympatyczny, miły, pogodny.

(oklaski)

Na melodię Speedy Gonzales: la-la-la

Na zakończenie ostatnia, 

niezwykle ważna uwaga. Nasz jubilat zrobił coś wspaniałego na rzecz filozofii. Jako humanista stworzył zdanie, w którym jednocześnie zawarł pytanie i odpowiedź. Językoznawcy z Bralczykiem i Miodkiem na czele kiwali z uznaniem głowami. Owe zdanie brzmi: - Co tam robisz, Szczepanie?

Na melodię Speedy Gonzales: la-la-la

Na tym się kończy instrukcja obsługi jubilata. Georg Achtung twierdzi, że jest to jego stały schemat, zmienia tylko imiona, okoliczności, geografię, topografię, a czasami urbanistykę. I jazda!

 

Tekst i fot. Bogumił Drogorób 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: LupusTreść komentarza: Narazie zabawa. Oglądaliśmy rzuty. Grzmi tylko oszczepniczka małolatka U-14. Za rok prawda o potędze wyjdzie albo nie. Kto wejdzie na bieżnię, ten jest lekkoatletą, a ten kto z nimi jest na bieżni jest trener z nazwy. Data dodania komentarza: 16.05.2023, 20:44Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Sukcesy brodnickich biegaczyAutor komentarza: KuracjuszkaTreść komentarza: Ale NUMER opisał super Redaktor Bogumił! A tak naprawdę - to z czekaniem do sanatorium - to też numer i to w kolejce długiej! A tyle dajemy na NFZ, by zdrowym być i marzyć, by mieć wciąż te dzieścia lat.. kuracjuszka, ale jeszcze bez numeru.....Data dodania komentarza: 11.05.2023, 20:13Źródło komentarza: Sanatoryjny numer 4457Autor komentarza: joko Treść komentarza: Niech się wasz trener nie chwali . Słyszałem ze dawniej jemu wszystkie plany przysyłał i był na obozach jakiś trener z Iławy. Dlatego w mukli miał nawet mistrzów Polski na 400m i w sztafetach. Teraz leci na jego planach, ale wyników medalowych to oni od 6 lat nie mają, bo z tego trenera zrezygnował. Mukla ma nawet dobry do LA stadion a lepiej żeby miała dobrego trenera do medali. Chyba że wpadnie mu jakiś zawodnik co był już mistrzem Polski, to może zrobi z niego mistrza województwa. Data dodania komentarza: 9.04.2023, 09:00Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: lolek Treść komentarza: Mierne ta wyniki latem mieliścieData dodania komentarza: 8.04.2023, 20:30Źródło komentarza: Lekkoatletyka. Pot i ciężka pracaAutor komentarza: WiKTreść komentarza: Życzę powodzenia i zachwyconych gości. Oczywiście ciekawa jestem jak kaczka się udała?Data dodania komentarza: 7.04.2023, 23:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kasząAutor komentarza: CzesiaTreść komentarza: Super Wiesiu! Takie danie po nowemu zrobię na te Święta, bo do tej pory głównym dodatkiem był ogrom jabłek... Dzięki za przepis.. Dam znać, jak smakowała gościom... pozdrawiam już z apetytem! CzesiaData dodania komentarza: 7.04.2023, 17:17Źródło komentarza: Kaczka faszerowana kaszą
Reklama
Reklama