Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 19:43
Reklama

Ewa Rzepka wchodzi do wody

Ewa Rzepka wchodzi do wody

Pływać nie potrafi, jeszcze się nie nauczyła. Ale do wody wchodzi na pewniaka, szczególnie gdy jest mróz. Morsowanie to jej specjalność.

Ewa Rzepka jest matką czwórki chłopców. Synowie mają od 20 do 6 lat. Mieszkają w domu rodzinnym w Wielkim Głęboczku. Ewa zajmuje się gospodarstwem, jej mąż Andrzej ma świetną pracę i tak wspólnie dbają o dobrą kondycję swojej rodziny. Nie tylko ekonomiczną.

- Można tu rzucać wszelkie sentencje typu: zimna woda zdrowia doda. Albo przekonywać, że jest dobra na reumatyzm, na jędrność ciała, na odporność organizmu. Po prostu człowiek nie choruje tak często, na przykład na gardło – argumentuje Ewa Rzepka, opowiadając o swojej pasji. – Oczywiście, wszystko musi być pod kontrolą.

Namówił ją mąż. Biegali i biegają, po lesie, polnymi drogami. Jeździli i jeżdżą na MTB, swoim szlakiem, w stronę Małego Głęboczka, Brzozia, Zembrza, Janówka. Gdzie dusza zapragnie a rozum podpowie. Zawsze z rozsądkiem, bez szaleństw. Nie są i nie będą zawodowcami. Ale w kolekcji są trofea sportowe, trzy statuetki należą do Ewy, jedna do Andrzeja. Synowie – jak można sądzić – też swoje dołożą. Przynajmniej Grand Prix Warmii i Mazur, tak jak mama.

- Pierwszy raz bałam się wejść do wody, morsować. Mąż spokojnie, delikatnie, wziął mnie za rękę i krok po kroku, coraz dalej, aż po pachy. Piersi zamoczone. Powoli, głęboko oddychając. Trzy do pięciu minut w wodzie. I wystarczy. Nie umiem pływać, więc trzeba bardzo uważnie!

Ten pierwszy raz był na jeziorze Wielki Głęboczek. Potem wchodziła w Janówki, w Ostaszewie. Przed rokiem jej rekord to było minus 17 stopni temperatury powietrza. Im niższa temperatura, tym lepiej w wodzie, to się czuje. Kiedyś oglądała w akcji Mariana Blanka, w Brodnicy na Drwęcy. Myślała, że to niemożliwe. Życie zweryfikowało stan wiedzy o morsowaniu.

Morsowanie stało się czymś zwyczajnym, także dla mieszkańców wsi Wielki Głęboczek. Kilkanaście osób z terenu gminy ma takie same upodobania, więc gdy pada hasło wchodzą do wody. Najczęściej w Janówku i Wielkim Głęboczku. Potem jest ognisko, kiełbaski i tak przez cały sezon – od listopada do marca, w zależności od pogody. Przychodzi wiosna wracają na trasy biegowe i rowerowe.

- Najtrudniejszy moment? – Ewa zastanawia się chwilę. – Gdy trzeba wyjść z wody. Nie zawsze, ale czasami aż ręce drżą. Ale to szybko przechodzi. Najważniejsza jest systematyczność, raz w tygodniu, niedziela albo sobota, czasami trafi się środa.

- Kiedyś wójt przyjechał nad jezioro, Bogusław Błaszkiewicz….

- Wszedł po pachy?

- Nie, ale był z nami na ognisku. Przede wszystkim zobaczył, że nie ma lipy, że morsowanie to coś autentycznego.

Mamie kibicują synowie; Alan lat 7, Fabian lat 12, Krystian lat 17 i dwudziestoletni Patryk, który już też próbował wejść do wody na mrozie. No i mąż Andrzej. Po prostu – takie rodzinne zajęcie.

Bogumił Drogorób

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Pięknie opisane, bo przypomina dawne czasy, gdy jeździło się z tego dworca w cztery strony świata... Tak! Była kasa, ale najważniejsza poczekalnia i to czynna cała dobę... Nie było to miejsce bezdomnych a głównie dla pasażerów... Przez kilka lat jeździłam pośpiesznym Białystok - Wrocław do Poznania i było super! Nikt nie martwił się o bilety, jak teraz a w pociągu nawet drzemka była... a bagaż na swoim miejscu spokojnie czekał... Dobrze, że nastąpi odbudowa tego naprawdę zabytkowego dworca głównego w naszym regionie... Czekam więc też, jak wspomniałeś do tych lat, by "wsiąść do pociągu byle jakiego...", jak w piosence Maryli Rodowicz... i dojechać tam, gdzie by się chciało... Dobrze, że podjąłeś ten temat... Dziękuję...Może wspomnienia przyśpieszą plany? Czytelniczka Super Brodnicy.. Czesława Data dodania komentarza: 13.07.2026, 21:47 Źródło komentarza: Siedząc na peronie Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Podziwiam! Brawa dla Organizatorów i Wykonawców! Warto było i słuchać i oglądać! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:42 Źródło komentarza: Zakochany Wróbel ze Zbiczna Gdy się splotą nasze dłonie Autor komentarza: Tadeusz Ruchankiewicz Treść komentarza: Gratculacje Malwina Olwert, jestem bardzo dumny z ciebie. Maly zarcik, czyli jednak pieroszki smakowaly i sie przydaly Data dodania komentarza: 6.02.2026, 23:49 Źródło komentarza: Brodnickie talenty z sukcesami Autor komentarza: Kostek Treść komentarza: Naprawdę należą się gratulacje wójtowi gminy Brodnica. Nie dość, że nie ma długów, to widać na pierwszy rzut oka, jak wiele dobrego się dzieje. Data dodania komentarza: 28.01.2026, 16:54 Źródło komentarza: Stało się! Gmina Brodnica bez długu!
Reklama