Znamy ich z radiowych i telewizyjnych relacji – wywiadów, oświadczeń, konferencji prasowych, pytanych w sejmowych korytarzach, na schodach, wszędzie gdzie pojawiają się w swojej publicznej roli.
Z reguły są to postaci pierwszego planu, począwszy od prezesa, przez premiera i wicepremierów, aktualnych i byłych, ministrów i wiceministrów, marszałków i wicemarszałków, Sejmu i Senatu, aż po rzeczników prasowych i posłów. Ekspertów, zatem i naukowców, rzadko tu szukać. Ich wypowiedzi są zbyt oczywiste, zbyt zrozumiałe dla słuchacza, zbyt szybko docierają do niego ich znaczenia, na dodatek totalnie nie przystają do tego co chcą mówić oficjele rządowi i partyjni.
Obecna ekipa rządowa a także partia PiS, ma w swoich szeregach wybitne talenty, osoby które w rywalizacji nie tylko europejskiej ale i światowej dyplomacji mają się – w swoim przekonaniu – bardzo dobrze.
Kilka przykładów wyrwanych z kontekstu. Gdy trzeba mówić o pieniądzach, obojętnie czy unijnych, czy choćby z naszych podatków premier powie niechybnie
o środkach,
a nie o pieniądzach. Po prostu środki są do tego, żeby środkami zapłacić. Środki są na inwestycje i są też środki na projekty tych inwestycji. Fraza związana z pieniędzmi, a w ujęciu, powiedzmy, premiera, czy rzecznika prasowego, ma też postać rozwiniętą. Słyszymy wtedy o
o środkach finansowych
Środki finansowe to ta sama waluta, co środki, gdyby ktoś pytał o szczegóły. Oczywiście i środki i środki finansowe, to liczba mnoga, więc trochę i jest. I będzie można, przykładowo, ze środków finansowych zapłacić za projekt, a za wykonanie rząd zapłaci już tylko środkami. Nie pieniędzmi tylko środkami. W szczególnych przypadkach środkami finansowymi, nawet środkami płatniczymi. Pamiętajmy zatem, iż na targowisko chodzimy ze środkami, podobnie jak do pubu, czy na pizzę.
Przejdźmy do innego sformułowania ze słownika propagandowego PiS. Tutaj sprawa związana jest nie tyle z terminologią, co z terminem. Spróbujmy zapytać premiera – z licznej ekipy premierów i wicepremierów, także byłych, wybieram Morawieckiego – kiedy będzie wodowany prom polskiej produkcji, pod budowę którego kładł stępkę. Może być tak, że tego pytania nie usłyszy, odwróci się i ucieknie ze szczecińskiego nabrzeża albo odpowie, albo odpowie:
na dzień dzisiejszy...
zamiast: dziś, albo: w naszych planach jest to termin nie do określenia. Natomiast po takich słowach: na dzień dzisiejszy, następuje wachlarz kolejnych fraz rodem z PRL-u epoki Gierka i towarzyszy. Język z tamtych lat jest bowiem wiecznie żywy, w szeregach towarzyszy partyjnych PiS jak i ministrów, członków rządu itd. Długo by można ciągnąć ten wątek. W połowie lat 70. minionego wieku, a więc w samym centrum epoki Gierka, propagandy komunistycznej i propagandy sukcesu Jan Pietrzak z kabaretu „Po Egidą” (obecnie wielki sympatyk PiS) kpił w żywe oczy z funkcjonariuszy PZPR rozmaitego szczebla, którzy wszystko robili
w zakresie lub w ramach
Dajmy na to w zakresie obowiązków, w ramach uchwał. I zastanawiał się ile musi być tych zakresów, na których towarzystwo opiera swoje rządy. Dziś ramy i zakresy są podstawą już nie tylko wysławiania się, czy podtrzymania dialogu (oczywiście nie z opozycją). Po prostu są ramy i już. I nie ma dodatkowych wyjaśnień. Nikt nie mówi, że chodzi o obraz w ramie, że dzieło malarskie, że fantastyczna grafika. A zakres, albo zakresy? Nich tłumaczą się radiowcy czy inni artyści...
Z ostatnich wypowiedzi premiera machającego rękami – szerokość rozstawu rąk zapewne znamionuje problem – odnotowałem sformułowanie:
interpretacja realizacji
O wytłumaczenie tej frazy proszę Czytelników zarówno w ramach jak i w zakresie..... W końcu nie wszystko musi trafić do „Szkła Kontaktowego”
Bogumił Drogorób

Napisz komentarz
Komentarze