Dzień 7 maja, może okazać się najważniejszym dniem w całym trzydziestoleciu wolnej Polski. Zapewniam Państwa, że wcale nie chodzi tu o to, że akurat dzisiaj dostajecie 337 wydanie gazety Super Brodnica. Ten czwartek jest bardzo ważny z innego powodu. Może Polsce przynieść zwycięstwo demokracji, ale także może być jej pogrzebem. Póki co, nic w tej sprawie jeszcze nie wiadomo, gdyż piłka w grze jest po stronie Gowina, który wcześniej dał się poznać z tego, że głosował niekorzystnie dla Polski, ale się nie cieszył. Właśnie - w tych ostatnich przedwyborczych dniach okaże się, jak będzie tym razem. Na starcie tygodnia, gdy siadam do pisania felietonu w dalszym ciągu, w sprawie głosowania jest więcej pytań i niejasności niż rzetelnych odpowiedzi.
Była nadzieja
że w ten poniedziałkowy poranek, skoro Andrzej Duda będzie wygłaszał oświadczenie, to powie coś konkretnego ludziom zamkniętym w domach na kwarantannie, którzy często nie wiedzą, czy w następnym tygodniu będą mieli za co zrobić zakupy, czy nie stracą pracy, nie wiedzą kiedy ich dzieci pójdą do szkoły, nie wiedzą, kiedy w przychodniach i szpitalach będą mogli leczyć się chorzy na inne niż COVID 19, ale poważne dolegliwości. Tych niewiadomych jest multum. Niestety początek nowego tygodnia nie przyniósł istotnych i wyczekiwanych przez miliony Polaków informacji. Zadowolony z siebie PAD mówił w wystąpieniu, że jest „bardzo dobra wiadomość dla Polski „…faktycznie rozpoczyna się (...) budowa Baltic Pipe, czyli tego słynnego gazociągu, który biegnie najpierw z szelfu norweskiego do Danii, a następnie właśnie poprzez Danię i z Danii do Polski…” Dla ścisłości dodam, że to włoska firma będzie wykonawcą podmorskiej części Baltic Pipe. Prezydent opowiedział też o kilku wycieczkach w różne strony świata i Europy, z których przywoził dla Polski same plusy.
Andrzej Duda zaliczył kolejną przedwyborczą konferencję, która ze względu na okoliczności, zapewniła mu liczną widownię, a Polacy dalej są skazani na śledzenie hura optymistycznych przemówień PAD-a i premiera, po których będą zgadywać kto załapie się na kolejny etap odmrażania gospodarki i kiedy odczują konkretne oddziaływania tarczy ochronnej. No i parlament ten tydzień znów poświęci wyborom, a najważniejsze dla Polaków sprawy muszą czekać na lepsze czasy.
Mimo, że jesteśmy głęboko rozczarowani posunięciami władzy, nie mamy legitymacji do narzekań, bo jak mówił Jacek Kuroń „Demokracja, to taki ustrój, który gwarantuje nam, że nie będziemy rządzeni lepiej niż na to zasługujemy”. Nie ma co fukać na polityków, takich wybraliśmy. Stopniowo pozwalaliśmy na absolutne rządy. Łamanie konstytucji nie stało się teraz. Zaczęło się od zmian w Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sadownictwa i przy ustroju sądów powszechnych.
Gdzie byliśmy wtedy,
gdy garstka demonstrowała w obronie wolnych sądów? Już odeszła I Prezes SN, Małgorzata Gersdorf, ostoja praworządności i obrończyni Konstytucji. Jej miejsce zajął prawnik, wspierający PiS i to on ma zapewnić jednolitość władzy.
Sąd Najwyższy odgrywał kluczową rolę. To SN orzeka, czy wybory są ważne. A przed nami widmo wyborów. I to właśnie sędzia Zaradkiewicz, wcześniej wykluczony z uchwały SN z uwagi na brak bezstronności będzie decydował o ich ważności. Sąd Najwyższy był ostatnim bastionem praworządności. Jest jednak nadzieja, że tym razem Gowin postąpi z honorem i ze swoimi posłami zagłosuje przeciwko tym wyborom i zatrzyma dalszą demolkę Polski. A jeśli okaże się, że PiS sobie tylko znanymi sztuczkami przeciągnie na swoją stronę większość Sejmową, to cała droga rujnowania wymiaru sprawiedliwości staje się jasna i logiczna, a rządzącej partii spina się w jedną całość.
Natomiast obywatele będący w opozycji do władzy mogą już zacząć sen o wolności i demokracji.
Wiesława Kusztal
Napisz komentarz
Komentarze