Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 8 lipca 2026 12:23
Reklama

Ludzkie losy. Łzy samotności

Ludzkie losy. Łzy samotności

Do poczekalni u lekarza specjalisty weszła starsza pani. Usiadła obok równie wiekowej jak ona kobiety. Między paniami  szybko wywiązała się rozmowa. Głównie mówiła pani Bronisława. Poruszała naraz wiele wątków.  A im więcej mówiła, tym bardziej się emocjonowała. Dłużej zatrzymała się przy zbliżających się świętach.  Z wypiekami na twarzy  opowiadała o Bożym Narodzeniu z jej dzieciństwa i z czasów późniejszych. Całe przygotowania zarówno te religijne jak i te domowe, od zawsze  były dla niej bardzo ważne. Mieszkała na wsi, a tam tradycji  bożonarodzeniowych ściśle przestrzegano.

Dawniej
jedzenie, ozdoby, a i ubrania  trzeba było robić samemu - mówiła. I to nie tylko swetry i czapki. Matki szyły wszystko i to głównie w zimie, gdy nie było pracy w polu. Były też inne obowiązki.  Cały adwent chodziło się na roraty, które zaczynały się o szóstej rano. Wtedy po wioskach nie jeździły autobusy, a o samochodach  to się nikomu nawet nie śniło. Do odległego kościoła szło się w ciemnościach, przy trzaskającym mrozie i nikt nawet  nie pomyślał, że mógłby nie pójść. Pamiętam czasy jak we wsi nie było elektryczności. A moje ulubione czytanie książek, odbywało się przy naftowej lampie – wspominała.

Taki los
Pani Bronisława w poszukiwaniu lepszego życia dość szybko opuściła rodzinne gniazdo. Dzięki zamiłowaniu do książek  znalazła pracę w bibliotece. Tam też poznała swojego męża.  Od początku lubili ze sobą rozmawiać. Najczęściej o literaturze. Po ślubie stworzyli wspaniałą rodzinę. Wychowali trójkę dzieci. Pani Bronisława uważała się za szczęściarę. Dobry mąż, udane dzieci i życie skromne, ale godne. Po skończonych szkołach dzieci pouciekały do miast. A najstarszy syn mieszka w Anglii. Pasmo szczęścia przerwała śmierć jej męża. Została sama. Latem to pół biedy, ale gdy nadeszły jesienno-zimowe szarugi i każdy grzał się przy swoim piecu, pani Bronisławie doskwierała samotność. Popsuty wzrok, uniemożliwiał czytanie ukochanych książek, a kłopoty ze stawami nie pozwalają na chodzenie.

Nie czekam na święta
Kiedyś, gdy wszyscy byliśmy razem, urządzałam prawdziwie radosne  święta – wraca do wspomnień.  Robiłam  tradycyjne potrawy  i pod choinkę drobne  prezenty.  Przed wieczerzą zawsze wyglądaliśmy pierwszej gwiazdki, a po kolacji śpiewaliśmy  kolędy. Ale jak dzieci założyły swoje rodziny, to zaczęły przyjeżdżać na zmianę, bo ich połowy też chciały do swoich rodzin. Dopóki  żył mąż jakoś to znosiłam. Ale ostatnich kilka lat nie czekałam już na pierwszą gwiazdkę. Czekałam na któreś ze swoich dzieci.  Dawniej zawsze zostawialiśmy jedno puste miejsce przy wigilijnym stole. A teraz bywało, że wszystkie były puste. Nie miałam z kim przełamać się opłatkiem, ani komu złożyć życzenia. Nie było wesołych świąt. Były gorzkie łzy samotności. Potem okazywało się, że dzieci zapomniały  ustalić kto ma jechać do matki. Ot, taki los. Czasami na wigilię zapraszali sąsiedzi, ale gdzież bym śmiała, to wielkie rodzinne święto  komuś zakłócać.  Kłamałam, że wyjeżdżam, a potem siedziałam po ciemku, żeby nikt mnie nie widział. Nie lubię już tych rodzinnych świąt. I nie czekam na nie.

Strach przed obcym
Rok temu, moja pani doktor pomogła mi złożyć podanie do Domu Seniora.  Teraz dostałam wiadomość, że za kilka dni mogę się wprowadzać. Boję się tych przenosin. Dlaczego akurat  teraz muszę sie przeprowadzać, gdy wigilia, Boże Narodzenie? Teraz myślę, że te moje samotne i przepłakane święta może nie były najgorsze?  Myślałam nawet o zrezygnowaniu z przeprowadzki, ale lekarka, do której mam  ogromne zaufanie mówi, że jak teraz się wycofam, to kiedyś od nowa będę czekała w kolejce. Na samotne życie, bez pomocy innych, nie mam szans.  Ale boję się tam iść. Jak będą wyglądały te rodzinne świętach w obcych murach?  Czy będzie opłatek? Często myślę o tym dlaczego moje dzieci tak ucieszyły się, że idę do domu starców?  Dlaczego mnie zostawiły? Przecież całe swoje życie im oddałam. Coraz ciszej, przez łzy pytała samą siebie. W poczekalni panowała  głucha cisza. Nikt z siedzących nie starał się jej pocieszyć.  Bo cóż warte są słowa przy takim żalu i bólu?  Na szczęście głos pielęgniarki, wywołującej panią Bronisławę do gabinetu wpół zadania przerwał  jej myśli…

Radosnych, rodzinnych świąt.

Opr. i fot. Wiesława Kusztal

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Krzysztof.W Treść komentarza: Nic nie piszecie o tych uczniach którzy matury nie zdali, jak oni się czują w tym momencie. I jeszcze jedna uwaga raz piszecie po zdaniu matury , innym razem po ukończeniu szkoły średniej . Jak tradycja to powinno być jednoznacznie określone we wszystkich szkołach w Brodnicy, a nie jest. Jest dowolność tej tradycji jak wy to nazywacie.Dziękuję za uwagę. Data dodania komentarza: 15.05.2026, 23:28 Źródło komentarza: 100 letnia tradycja podtrzymana. Różyczkowanie maturzystów Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super Korowód i wspaniałe pomysły! Brawa dla Uczestniczek, które opisałeś, jak zwykle z poczuciem humoru! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:47 Źródło komentarza: W „Tłusty Czwartek”. Korowód wyjątkowych postaci Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Podziwiam! Brawa dla Organizatorów i Wykonawców! Warto było i słuchać i oglądać! Data dodania komentarza: 10.03.2026, 17:42 Źródło komentarza: Zakochany Wróbel ze Zbiczna Gdy się splotą nasze dłonie Autor komentarza: Tadeusz Ruchankiewicz Treść komentarza: Gratculacje Malwina Olwert, jestem bardzo dumny z ciebie. Maly zarcik, czyli jednak pieroszki smakowaly i sie przydaly Data dodania komentarza: 6.02.2026, 23:49 Źródło komentarza: Brodnickie talenty z sukcesami Autor komentarza: Kostek Treść komentarza: Naprawdę należą się gratulacje wójtowi gminy Brodnica. Nie dość, że nie ma długów, to widać na pierwszy rzut oka, jak wiele dobrego się dzieje. Data dodania komentarza: 28.01.2026, 16:54 Źródło komentarza: Stało się! Gmina Brodnica bez długu! Autor komentarza: Czesława Treść komentarza: Super reportaż! Samo życie! Żyć nie umierać - tylko wyruszać i zdrowszym powracać! Opisane z poczuciem humoru! Podziwiam, bo też bywałam i nawet wiele razy tańcowałam! Data dodania komentarza: 19.12.2025, 14:32 Źródło komentarza: Uzdrowiskowcy
Reklama